Jak się zmusić do pisania pracy magisterskiej?

Luty 15, 2015 23 komentarze

Sama chciałabym to wiedzieć!

Nie no, żartuję. Coś tam mam do powiedzenia w temacie.  Jest początek lutego, a ja mam (prawie) jeden rozdział skończony. Powstał w bólach, jest cały mokry od łez, ale j e s t. Jeśli tak jak ja, należycie do grupy osób, które muszą, ale to absolutnie muszą mieć kosę nad głową, żeby zacząć wypełniać swoje przykre obowiązki, to doskonale rozumiecie mój ból. Pamiętam jak uczyłam się do matury. Nie miałam jeszcze wypracowanych sposobów zmuszania się do ślęczenia nad książkami, więc skończyło się to tak, że dostałam się na wszystkie kierunki, oprócz tego na którym mi najbardziej zależało. Sięgając pamięcią wstecz – tak samo było kiedy wybierałam liceum. What a shame.  Ale koniec z tym! Planuję podejść w tym roku do egzaminu na aplikację, chcę zdążyć poleżeć na jakiejś ładnej plaży, więc nie ma mowy o przeciąganiu obrony w czasie. A Ty? Chcesz się bronić dopiero we wrześniu? No chyba nie!

 

10955734_919749631390721_8323733224448254183_n

Zdrowa rywalizacja

…Jest najlepszą motywacją. Zawsze lepiej mi szło, kiedy uczyłam się z przyjaciółką. Wiedząc, że Karolina jest już w połowie materiału, zawsze próbowałam ją dogonić, rezygnując z Facebooka czy mycia okien po raz dziesiąty w tym tygodniu. W końcu jeśli ona skończy pierwsza, będzie mogła iść na kawę… sama! No i jak to tak? Bez sensu! Teraz kiedy obrałyśmy zupełnie różne kierunki dalszego kształcenia, raczej wspólne pisanie pracy nam nie wypali, „założyłam się” więc z koleżanką z seminarium, która z nas pierwsza odda pracę. Natalia jest najlepsza w grupie, mój wewnętrzny realista stwierdził więc, że będzie równie dobrze, jeśli oddamy dzieła sztuki w podobnym terminie.

Poinformuj promotora, kiedy masz zamiar oddać pracę

Pamiętaj, że promotor to tylko człowiek i może czytać tylko jedną pracę Ne raz. Już teraz powiadom go, kiedy może spodziewać się Twoich wypocin. Jeśli szanujesz jego czas i pracę, będziesz chciał(a) wywiązać się z terminu. Moja Pani Profesor nie jest przypadkowym wyborem. Zawsze chciałam pisać u niej pracę i zajmować się tą samą dziedziną prawa. Dla mnie jest ona wielkim autorytetem i nie zawiodę jej. Dość śmiało stwierdziłam, że do końca marca się wyrobię i zrobię to, choćbym przez ostatni tydzień miała nie jeść i nie spać. I nie pisać bloga.

Możesz także poinformować samego siebie. Ustal sobie ostateczny termin, jeśli masz wystarczająco dużo zaparcia, żeby go dotrzymać. Zaznacz datę w kalendarzu (najlepiej ściennym), żeby lepiej widzieć jak mało czasu już Ci zostało!

Pisz w bibliotece

Nie ważne, jak bardzo nienawidzisz tego miejsca i jak bardzo tam śmierdzi. Idź. Po pierwsze dlatego, że jest tam względnie cicho, nie ma Facebooka, ani czajnika, więc nie można robić sobie herbatki co 10 minut. W większości bibliotek nie można jeść, więc pisanie pracy nie podaruje Ci obowiązkowej diety po obronie. A w końcu będą wakacje. Są też książki. Książki są zwykle ważne przy pisaniu magisterki i licencjatu. Zaryzykuję stwierdzenie, że 90% każdej pracy to wielka parafraza. Lepiej mieć je pod ręką, niż (tak jak ja na początku) wracać do biblioteki 5 razy, żeby poprawić przypisy.

Jeśli już koniecznie chcesz pisać w domu

Znajdź na to dobre miejsce. I niech to nie będzie łóżko… Przygotuj sobie stanowisko pracy, posprzątaj biurko, pozbądź się wszelkich niepotrzebnych przedmiotów, które mogą odwracać Twoją uwagę. Czyste biurko to czysty umysł. Tylko nie przesadź z tym sprzątaniem, nie idą święta.

Zaplanuj sobie wakacje

Pomyśl, gdzie, Kidy i z kim chcesz jechać. Wydrukuj zdjęcia Hiszpańskiej plaży albo naszych pięknych gór. Powieś sobie je w widocznym miejscu i pamiętaj, że jeśli nie obronisz się w terminie, te zdjęcia to będzie jedyne co Ci zostanie na lato. W zasadzie nawet jeśli tam pojedziesz, to będziesz myśleć tylko o tym, jak mało czasu zostało Ci do ostatecznego terminu obrony i jak bardzo n i c nie masz napisane. Kiepsko! Lepiej chyba to załatwić teraz, kiedy jest szaro, brzydko i zimno? Mnie od razu chce się pisać, kiedy myślę o tym, że w maju będę mogła zamiast tego spacerować nad Wisłą i upajać się słodkim nicnierobieniem. Żarcik, będę wtedy kuć do aplikacji.

Nagradzaj się

Obiecaj sobie coś miłego za każdy napisany rozdział lub podrozdział. Może to być coś małego, nowy kosmetyk albo bluzka (nie dotyczy facetów w zasadzie).  Tylko pamiętaj – żadnych nagród pocieszenia!

Nie pisz bloga

Pisząc ten tekst siedzę w busie i właśnie miałam kończyć wyżej wspomniany, pierwszy rozdział. Słucham hiszpańskich piosenek i doradzam Wam, jak zostać magistrem (lub licencjatem). O ironio!

 

A Wy, jak motywujecie się do pisania?