Szarość nad szarościami
Od paru dni wszechświat jest przeciwko mnie. Prowadzimy nieustanną, nierówną walkę. Za co się nie wezmę, kończy się dramatem i płaczem. Dziś mój chłopak postanowił do mnie dołączyć. Pół dnia przykręcaliśmy w domu żyrandol, drugie pół sprzątaliśmy po tej katastrofie. Po wielu trudach w końcu się udało! Całe szczęście mamy światło w sypialni (po pół roku), nawet nie byle jakie! Białe, blogerskie, idealne. Zdążyłam w ostatniej chwili zrobić kilka zdjęć pod szpitalem. Cieszę się, że nie w środku, po tym jak o mały włos nie obcięłam sobie palca podczas golenia nóg. Typowa blondynka prawda? Ogoliłam sobie za to paznokieć z shellac’a. Nie potrzebuję acetonu!
Jak tam Wasz weekend? Mam nadzieję, że spokojniej!
zdjęcia: Łukasz
płaszcz/coat – Sheinside (tutaj/here)
sweter/pullover – Sheinside (tutaj/here)
spodnie/pants – Frontrowshop (tutaj/here)
torba/bag – Michael Kors Selma
komin/scarf – Dzieło mojej mamy




