Wielkanocny manicure – kurczaczki na paznokciach

Kwiecień 19, 2014 21 komentarzy
Koszyczek poświęcony, dom wysprzątany, tulipany zadomowiły się w każdym kącie. Wybaczcie, nie miałam wcześniej czasu na świąteczne wpisy – nie było przepisów na pyszności ani świątecznych dekoracji. Dzisiaj, korzystając z chwili wolnego czasu przygotowałam dla Was krótki tutorial ze świątecznymi kurczaczkami na paznokciach. Pomysł banalny i nieco oklepany, ale powiedzcie, czyż nie są urocze? 😉
Mój post o tym, jak dbam o paznokcie znajdziecie tutaj. 😉

Co będzie nam potrzebne?
żółty lakier,
biały i czarny liner do paznokci
pomarańczowy liner do paznokci
 (jeśli nie macie, może być pomarańczowy lakier i stary pędzelek do eye linera)
dodatkowo korektor do lakieru i top coat (nie jest to niezbędne)

Zaczynamy od najprostszego – malujemy pazurki na żółto, dwie warstwy – końcówki nie muszą być dokładnie pomalowane, bo i tak nie będzie ich widać. Ja mam dość dobrze kryjący lakier z Vipery (kolor 538). Papierowej serwetki używałam do wycierania pędzelka i dla bezpieczeństwa stołu 😉

Następnie przy użyciu linera do paznokci z cienką końcówką malujemy końce paznokci na biało z zygzakiem. To będzie skorupka naszego kurczaczka. Linery z Inglota są świetnie kryjące. Polecam Wam też serię Art Liner z wibo, są dużo tańsze (chociaż nie wytrzymują tak długo jak Inglot leżąc odłogiem w pudełku). Z wibo mam czarny liner, którym malowałam później oczka. 

Czekamy aż wszystko dobrze wyschnie – nie chcemy przecież, żeby się rozmazało 😉 W razie potrzeby domalowujemy drugą warstwę na skorupce. 


Teraz czas na dziubek. Wszyscy wiemy, że blogerki są w tym najlepsze! 😉 Dla mnie było to małe wyzwanie, bo nie miałam odpowiedniego koloru lakieru. Z pomocą wykałaczki i wieczka od lodów pomieszałam dwa odcienie – ciemnożółty Black Prince 30 i ceglasty lakier pękający wibo (przy takiej ilości nie obawiałam się o pęknięcia). Dziubki namalowałam cienkim pędzelkiem do eye linera z Romwe.


Zostały nam już tylko oczka, paradoksalnie nie jest to takie proste zrobić malutkie kropeczki równej wielkości i w równej odległości. Zaczynamy czarnym linerem, później robimy białe „źrenice”. Poczekajcie trochę, aż czarne kropeczni wyschną, inaczej będą się zlewać. 


Gotowe! Teraz przy użyciu korektora do lakieru (albo patyczka higienicznego nasączonego zmywaczem) usuwamy ze skórek to, co nam lekko powychodziło 😉 Ja mam korektor marki Killys (dostępny w Tesco i w Rossmannie, koszt około 12 zł). Na sam koniec możemy pomalować nasze kurczaczki top coatem. Uważajcie jednak, żeby nie rozmazać im oczu (najlepiej zróbcie to kilka godzin po zakończeniu malowania). 
Efekt końcowy był najtrudniejszy do uchwycenia 😉

Kochani korzystając z okazji, chciałabym Wam życzyć zdrowych, wesołych świąt spędzonych w spokoju na odpoczynku z rodzną. 

Kolorowych Świąt! 😉