Rewizja postanowień noworocznych

pazurki

pazurki: Le Nail Bar, Koszykowa 35.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że minął już ponad miesiąc odkąd wytrzeźwieliście po sylwestrze. Taak? Już miesiąc! Miesiąc temu spisywaliśmy nasze postanowienia noworoczne i obiecywaliśmy sobie ich skrupulatną realizację. Co z tego wyszło? Jestem pewna, że część z nas jest już w połowie swojej listy. Inni natomiast nawet nie zaczęli i pewnie obudzą się we wrześniu z poczuciem zmarnowanego czasu (bo kiedy ten rok minął?!).  Do której grupy należycie?

U mnie jak zawsze wszystkiego po trochu. Staram się więcej wychodzić z domu, nawet kiedy jest szaro i brzydko, odwiedzać nowe miejsca… W Starbucksie Zodiak nie pytają mnie już o imię i stwierdziłam, że za chwilę będę mogła się tam zameldować. Mam swoje ulubione miejsce, prawie zawsze zamawiam tę samą kawę. Życie jest za krótkie, żeby spędzić je w jednej kawiarni. Szukam więc nowych, fajnych miejsc w centrum Warszawy do posiedzenia z koleżankami, do wypicia kawy (coś polecacie?).

Przestałam też sobie żałować, a w każdym razie intensywnie nad tym pracuję. Częściej odwiedzam Bath&Body Works, bo teraz faktycznie używam tych kosmetyków, a nie tylko je podziwiam. Patrzenie na kończący się balsam do ciała w zasadzie sprawia mi przyjemność. Mogę sobie pozwolić na kupno świecy od czasu do czasu, bo wreszcie mam miejsce na nowe! Od nowego roku wypaliłam 6 (i kupiłam 4…). Obecny stan w warszawskim mieszkaniu: 16. O Lublin nie pytajcie, oszczędźcie mi wstydu #wyznaniaświeczkoholiczki.

A Wam, jak idzie realizacja postanowień noworocznych? 2016 będzie Wasz?


'Rewizja postanowień noworocznych' 2 komentarze

  1. Luty 21, 2016 @ 19:41 Emilia Mańk

    U mnie w tym roku wyjątkowo nieźle 🙂 Ruszyłam z nowym blogiem, który był początkiem do realizowania postanowień noworocznych – połączeniem dwóch moich pasji.

    Reply

  2. Luty 22, 2016 @ 12:55 bbika

    Dziękuję za przypomnienie o postanowieniach 😀 W tym roku tak je zredagowałam, że zamiast „schudnij”, „ćwicz codziennie”, czy czegoś, co ani nie jest mi potrzebne, ani się nie wydarzy mam „zadbaj o siebie”. W ten sposób mogę sobie kupić balsam(i go zużyć, za takie podejście też Ci dziękuję!) i poćwiczyć, bez przymusu nagle jakoś więcej ochoty 🙂
    A co do świeczek, póki nie spaliłaś mieszkania – świeczek nigdy za dużo! (A jeśli tak, ja chętnie przygarnę)

    Reply


Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.