Największa zaleta polskiego prawa

Kwiecień 12, 2015 6 komentarzy

Właśnie wróciłam do Polski! W zasadzie to wczoraj, ale teraz wracam do żywych. Tydzień spędzony w boskiej Toskanii okazał się lekiem na całe zło. Melduję się pełna nowej energii i gotowa do działania. Kilka nowych pomysłów wpadło do notesu, zabieram się do dzieła ze zdwojoną siłą!

Byłam w krainie zieleni i wina. Pizzą zapchałam się po kokardkę, w żyłach płynie mi cappuccino (albo może właśnie wino?). Próbowałam nowych potraw, polubiłam sernik. Przypomniałam sobie smak ukochanych lodów. Widziałam tyle pięknych rzeczy, że nie wiem, czy mój dysk twardy będzie w stanie to ogarnąć i czy w głowie zostaną mi te widoki na dłużej. Pierwszy raz użyłam instaxa, który leżał w szafce zapomniany od roku. Wreszcie udało mi się sprawdzić, czy krzywa wieża jest faktycznie krzywa. Rozdziewiczyłam białe trampki, obtarłam pięty. Do pamiętnika dopisałam kilka nowych przygód. Szukałam po śmietnikach skradzionej torebki koleżanki. Podobno trochę się opaliłam. Włosy pojaśniały o prawie jeden ton i… nadal śmierdzą szlugami.

Bo wszystkie piękne wspomnienia z Włoch właśnie tak pachną. Tanimi szlugami bez filtra, które włosi kochają chyba bardziej niż espresso z rana. Namiętnie palą wszędzie. Na dworcu między peronami, na przystanku, na stadionie podczas meczu, w restauracjach między jednym kęsem a drugim. Jarają w najbardziej absurdalnych z możliwych miejsc. Kelner podaje Ci pizzę w zębach trzymając peta? Smacznego! To norma! Śmierdzący dym unosi się dosłownie wszędzie, bucha Ci w twarz z każdej możliwej strony.

Dlatego tak bardzo cenię sobie w naszym pięknym kraju zakaz palenia w miejscach publicznych. Strefy użytku publicznego wolne od śmierdzących petów. Gwarancja, że z pociągu nie wyjdę śmierdząca i że jedzenie w restauracji nie będzie smakowało jak mokra popielnica. Swoją drogą zapach ten kojarzy mi się z woźnymi w szkole (brudna mokra szmata + pet w zębach = niezapomniane kombo). O rzucaniu palenia fajnie napisała ostatnio Tattwa. To już nawet nie o to chodzi, że umrą na raka, albo inne cholerstwo. Chodzi o to, że to jest zwyczajnie obrzydliwe. Odechciewa się wszystkiego – jeść w śmierdzącej restauracji, pić w śmierdzącym barze. Oddychać. Ludzie, przestańcie!

 

A Wy, co myślicie na temat palenia w miejscach publicznych?