Jak zaoszczędzić na wakacjach w Izraelu?

Styczeń 17, 2018 8 komentarzy

Izrael jest jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam. Ale również najdroższym (chyba przebija go tylko Singapur). Pierwsze co uderza Cię po przyjeździe do tego kraju to chore ceny! Jeśli śledzicie mojego bloga trochę dłużej, to wiecie, że na podróże pieniędzy nie żałuję. Jestem w stanie wydać oszczędności w mgnieniu oka, jeśli pozwoli mi to położyć się na tajskiej plaży, popływać z rekinami w Malezji czy zobaczyć na własne oczy Angkor Wat w Kambodży. Nie wygrałam jednak w totka, nie ma co się czarować i żeby pozwolić sobie na takie kierunki zwyczajnie muszę zaoszczędzić na innych rzeczach. Długo zbierałam się do tego wpisu, nie wiem jak zostanie odebrany, ale pamiętajcie że to są tylko luźne pomysły, nie namawiam Was do wykorzystania każdego z tych punktów, ani nie mówię, że ja tak właśnie rozwiązałam kwestię wydatków w Izraelu. Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy, a jeśli coś Wam się przydało, dzielcie się linkiem z innymi!

Zapraszam też do dopisywania swoich punktów w komentarzach.

1| Revolut

Karta Revolut (kliknij aby poczytać o tym) to idealne rozwiązanie dla osób, które lubią podróżować i nie chcą tracić pieniędzy na przewalutowaniach. W skrócie, to taka karta walutowa dzięki której możesz mieć kilka kont walutowych w jednym miejscu i wypłacać śmiało z bankomatów za granicą. Bardzo wygodne rozwiązanie.

2| Tanie loty

Lot do Izraela to nie lot na Marsa! Wbrew obiegowym opiniom sam przelot nie jest już koszmarnie drogi. Zamiast przeglądać ceny wycieczek all inclusive w sezonie, polecam wybrać się tam na własną rękę, poza sezonem. Ceny biletów wahają się wtedy od 100 do 400 zł w dwie strony dla jednej osoby z bagażem podręcznym. To zupełnie tyle samo, ile za lot do Mediolanu czy innego popularnego miasta w Europie! Koniecznie przeczytaj mój tekst Izrael poza sezonem, czy warto? (bo oczywiście warto!).

3| Samochód

Jeśli planujecie podróż w 3-4 osoby, to zdecydowanie polecam wynajęcie najtańszego samochodu na lotnisku. Jeśli lecicie z bagażem podręcznym, spokojnie zmieścicie się nawet do fiata 500. Komunikacja miejska w Izraelu działa bez zarzutu, ale koszty rozłożone na 3 lub 4 osoby są niższe w przypadku samochodu. Dodatkowo nie będziecie zdani na rozkłady jazdy autobusów i dotrzecie szybciej w każde zaplanowane przez siebie miejsce. To ważne szczególnie podczas krótkich, weekendowych wyjazdów. A jeśli chodzi o weekendy – w soboty w Izraelu komunikacja miejska nie funkcjonuje (jest święto). Polecam zapoznać się z tekstem Łukasza – praktyczne wskazówki dotyczące wypożyczania samochodu za granicą.

4| Parkowanie

Ten punkt ściśle związany jest z powyższym. Parkingi w Izraelu są koszmarnie drogie, droższe nawet niż w Złotych Tarasach. Parking pod “naszym” blokiem kosztował jedyne 10 zł za godzinę (nawet w nocy) i jak się okazało wcale nie był najdroższy. Niech to Was jednak nie odwiedzie od wypożyczania samochodu! Da się to rozegrać sprytniej. Przede wszystkim warto zwracać uwagę na kolory chodników przy miejscach parkingowych: biało-niebieskie oznaczają parking płatny, a szare parking darmowy. Warto czytać znaki, bo czasem szare miejsca są darmowe tylko w wyznaczonych godzinach! Płatne miejsca parkingowe podobno i tak są przystępne cenowo, ale aplikacja mobilna, która służy do zakupu biletów jest po hebrajsku. Można też taki bilet kupić stacjonarnie, w punktach typu sklepy osiedlowe, ale gdzie ich szukać – tego nie wie nikt. Pytaliśmy nawet panią wlepiającą mandaty za parkowanie.

Wybierając się w inne miejsca typu Jerozolima czy nawet stare miasto Jaffa warto zajrzeć do wujka Google, który podpowie Wam gdzie znaleźć najtańszy, albo nawet darmowy miejski parking.

5| Tanie mieszkanie

Za poszukiwanie mieszkania warto zabrać się od razu po zabookowaniu biletu, bo znalezienie najlepszej cenowo opcji może niestety chwilę potrwać. Hotele w Izraelu nie są aż tak drogie (w porównaniu do ich cen jedzenia), ale istnieją jeszcze tańsze rozwiązania. Jeśli nie jesteś osobą, która wymaga pięciogwiazdkowego resortu, polecam poszukać schludnego hostelu, rozejrzeć się na bookingu albo założyć sobie konto na airbnb – jest to serwis wynajmu krótkoterminowego gdzie (w większości) prywatne osoby wynajmują swoje mieszkania krótkoterminowo. Klikając w mój link polecający dostaniecie zniżkę 130 zł na pierwszy nocleg, warto więc nawet założyć sobie nowe konto na chłopaka czy mamę. Przy opcji “rezerwacja natychmiastowa” na komentarze nikt Wam nie będzie patrzył. Ale za to Wy powinniście czytać dokładnie komentarze innych użytkowników dotyczące wynajmowanych mieszkań! Czasem można trafić na standard “działka nad jeziorem ale za to zdjęcia ładne” tak jak udało się to nam, właśnie w Tel Avivie! Mam nadzieję, że Wam się poszczęści.

6| Oszczędzanie na jedzeniu

Tu chyba dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego punktu, czyli cebulenie na cebuli. A tak poważnie, podróże są po to, żeby poznawać kulturę. Między innymi po to, żeby jeść! Oczywiście, jadąc do Izraela koniecznie trzeba popróbować bliskowschodnich potraw (zobacz: 10 rzeczy które musisz zrobić w Izraelu), ale czym innym jest moim zdaniem delektowanie się i próbowanie nowych potraw, a czym innym rzucanie się z głodu na byle co i byle gdzie za miliony monet szekli. Wydatek czterocyfrowej sumy na bilet w fajne miejsce nie boli mnie tak bardzo, jak wydanie 70 zł na coś pokroju cheeseburgera w maku. Nie zrozumcie mnie źle, cheesy są dobre, ale nie za siedem dych. I nie 4 razy dziennie. A jeśli zapłacisz tyle za falafel i wcale nie będzie Ci smakował, będziesz nie tylko głodny ale i wkurzony. Moja rada? Zabierz ze sobą coś co lubisz i co utrzyma Cię przy życiu w razie kulinarnej nagłej potrzeby. Dobrym pomysłem będą batoniki energetyczne, gotowe dania instant albo smarowidła do kanapek (to ostatnie to genialny pomysł jednej z moich czytelniczek, sama bym na to nie wpadła!). Dzięki temu możesz zrobić sobie kanapkę na długą wyprawę na pustynię i nie martwić się, że z głodu i desperacji wydasz wszystkie pieniądze w jedynej restauracji jaką będziesz mieć po drodze. Ja osobiście nie zabrałam nic do jedzenia (chociaż myślałam o tych batonikach) bo głupio mi było cebulić na jedzeniu i… bardzo żałuję. Kocham Izraelskie jedzenie, ale wolę je w formie przygotowanej przez mojego narzeczonego we własnej kuchni – bez ostrych przypraw i nie za 100 zł.

Jeśli zależy Ci na próbowaniu jak największej ilości lokalnych przysmaków (co gorąco polecam) to zrób to rozsądnie i przygotuj się wcześniej – poczytaj na przykład na Trip Advisorze gdzie można zjeść dobry falafel, a gdzie warto wybrać się na hummus czy shakshukę. Ze swojej strony radziłabym jeść na targu, tam jedzenie jest przygotowane zawsze ze świeżych składników, a przy tym jest tańsze, bo tam się żywią localsi no i przede wszystkim jest klimat!

7| Butelka z filtrem

O butelkach filtrujących czytałam już przed wyjazdem do Tajlandii, ale w końcu zrezygnowałam z tego pomysłu z uwagi na ograniczoną ilość miejsca w bagażu. W skrócie – w sprzedaży są butelki do wody z filtrami, coś na zasadzie dzbanka filtrującego wodę z kranu, tylko w postaci “na wynos”. Dzięki takiej butelce możesz pić wodę z kranu, zamiast butelkowanej kupionej w sklepie. Jedyne o co możesz się obawiać, to inne kultury bakterii, ale jeśli nie masz wybitnie słabego żołądka, nic Ci nie grozi. Ja piję wodę z kranu wszędzie na świecie, bo w końcu do drinków czy lemoniady w knajpie też taką wodę dodają, wątpię czy butelkowaną, kostki lodu w barach też z Nałęczowianki nie powstają, nie ma się co oszukiwać. Nigdy nic nie złapałam.

Koszt naszego przedsięwzięcia to butelka plus filtry, które należy wymieniać co kilka tygodni. Cena naszej wody wychodzi wtedy około 13 groszy za litr. W Izraelu mała butelka wody wynosi od 6 do 8 zł, co oznacza że sama butelka zwróci Ci się po tygodniowej podróży. Filtry są, tak jak wspomniałam, wymienne co sprawia, że butelka filtrująca jest dobra nie tylko na podróż, ale i na co dzień. Ja chodzę ze swoją na siłownię. A teraz: jak na tej butelce przycebulić jeszcze bardziej?

Zarejestruj się w Refunderze przez mój link polecający. Za pierwsze zakupy przez ich wtyczkę w jednym z 600 sklepów dostaje się 25 zł zwrotu na konto. Jednym ze sklepów jest euro rtv, gdzie te butelki polecanej marki Brita są dostępne. Haczyk polega na tym, że trzeba wydać min 50 zł, żeby dostać zwrot, więc zamów dodatkowo filtry do swojej butelki albo baterie do pilota. Zapewne swoje zamówienie możesz odebrać stacjonarnie w sklepie, albo dostarczą Ci je do domu. Dzięki temu swoją butelkę masz za 25 zł. Potem możesz polecić rejestrację koleżankom, ale niestety promocja dotyczy tylko mojego linku – inne konta “dają” tylko 10 zł.

Jeśli natomiast ufasz Chińczykom i masz dużo czasu na oczekiwanie na towar, butelkę dostaniesz za niecałe 3$ tutaj, a filtry po dwa dolary tutaj. Ja swoją dostałam stacjonarnie, ale nie wykluczam, że to wszystko idzie z Chin.

8| Alkohol

Jeśli planujecie spożywać alkohol podczas swojego wyjazdu, to… nie polecam. Wyjście na drinka kończy się załamaniem finansowym, bo zwykła Margharita w Tel Avivie kosztuje 56 zł. Podobno w Eilacie ceny potrafią być nawet dwa razy wyższe. I to nie w najmodniejszej knajpie, tylko zwykłym randomowym barze. Jeśli wyjazd bez alkoholu to dla Was zmarnowany czas, to kupcie butelkę na lotnisku, w strefie wolnocłowej można dostać litr żubrówki za 36 zł (każda osoba do Izraela może wwieźć jeden litr alkoholu!). Nie wszyscy są fanami czystej wódki (szczególnie dziewczyny) więc polecam Wam tajny trick na magiczne proste drinki, po których w dodatku nie ma kaca. Nazywa się lemon drop! Ja jestem w stanie zrezygnować w ogóle z alkoholu, ale wiem, że dla wielu osób impreza bez drinka to zmarnowany wieczór, więc korzystajcie!

9| Tajne zniżki studenckie

Jeśli nadal jesteś studentem (bo ja niestety nie mam już tej taryfy ulgowej) to wszędzie warto pytać przy kasie o zniżki dla studentów. Dowiedziałam się od czytelniczki, że nie zawsze jest podana informacja o zniżkach i jeśli się nie upomnisz, płacisz pełną kwotę.

10| Darmowe plaże

Plaże nad morzem martwym i z tego co mi wiadomo większość w Eilacie, są płatne. Tylko localsi wiedzą, gdzie z morza można skorzystać za darmo. Jeśli nie znacie nikogo z Izraela, lepiej nie szukać plaży na własną rękę (mówię o morzu martwym). Teren graniczy z Palestyną i jest zaminowany. Wiem, że poza sezonem za darmo można się dostać do plaży w Ein Gedi, nad Morzem Martwym, znajduje się ona przy hotelu Royal. Warto poszukać jeśli nie darmowej, to najtańszej plaży, jeśli się tam wybieracie. Nasza kosztowała ok. 60 zł od osoby.

Tradycyjnie – jeśli macie coś do dodania, podzielcie się z innymi w komentarzach! Cebulowe inspiracje mile widziane!