10 książek must have – do przeczytania w najbliższym czasie

Grudzień 8, 2014 14 komentarzy

co warto przeczytać fajne książki na zimę 2015

W najbliższym czasie, to ja muszę pobrać u Modnej Komody lekcje tworzenia kolaży w PhotoShopie, bo jakość powyższego dzieła jest żenująca moi mili! A poza tym, tak jak w temacie. Zainspirowałam się zdjęciami na instagramie i Waszymi komentarzami u mnie, poleciliście mi kilka fajnych tytułów, więc czemu miałabym się nimi nie podzielić ze światem? Oto moja lista książek na najbliższy czas:

1. Na pierwszym miejscu prezent mikołajkowy od mojego ukochanego, Sztuka Prostoty. Uczy żyć skromniej, doceniać to co się ma, mieć więcej w głowie niż w mieszkaniu. „Mniej znaczy więcej” – muszę się tego nauczyć! Mam zamiar zabrać się za to jeszcze przed świętami. Być może uda mi się uniknąć wylądowania na spotkaniach Anonimowych Zakupoholiczek. Trzymajcie kciuki!

2. 52 Tygodnie, to książka, którą myślałam, że dostanę na Mikołaja i bardzo na to liczyłam. Jest to kolejna propozycja sposobu na uczynienie życia szczęśliwszym i pełniejszym. Bohaterka postanawia w każdym z 52 tygodni robić coś czego do tej pory nie robiła, na co nie miała czasu. Sama chciałabym kiedyś podjąć takie „wyzwanie”, sam pomysł jest dla mnie niesamowicie inspirujący! Ale zacznę od przeczytania książki.

3. Moją przygodę z makijażem zaczęłam tak naprawdę… rok temu. Dawniej niestety wielu rzeczy nie wiedziałam i w zasadzie mnie nie interesowały. Uśmiałybyście się, gdybym opowiedziała Wam wtedy o swoich makijażowych przekonaniach i zszokowałaby Was moja niewiedza. Może nawet zrobię taki wpis na blogu! Dziś uczę się codziennie czegoś nowego, systematycznie wymieniam swoje kosmetyki na lepsze, porządniejsze i dostosowane do mojego typu kolorystycznego. Niedługo przyjdzie czas na słynną książkę BOBBI BROWN, strzeżcie się, jeszcze zostanę mistrzynią!

4 i 5. Dwie książki można powiedzieć motywacyjne. Jesteś cudem mam już w domu i od dawna czeka na swoją „kolejkę”, Bóg nigdy nie mruga polecono mi tutaj (w tym miejscu chciałabym bardzo podziękować wszystkim, którzy aktywnie śledzą mój profil i często się udzielają – to dla mnie inspiracja i motywacja w jednym, Wasze komentarze zawsze biorę sobie do serca). Podobno z tych dwóch dzieł Reginy Brett dowiem się, jak uczynić niemożliwe możliwym! Uwielbiam tego typu czytadła, możecie mnie wyśmiać lub się ze mną zgodzić, ale to działa! Wpływa na moją podświadomość jak nic innego na świecie. Ale o tym za moment.

6. No właśnie. Potęga podświadomości jest nieocenioną siłą. Pierwszą książką Josepha Murphy jaką miałam w rękach była Moc przyciągania pieniądza, którą Wam polecałam. Pożyczyła mi ją Wantataste i do tej pory żałuję, że jej nie kupiłam (bardzo ciężko znaleźć ją w księgarniach). Nie będę się rozpisywać o tym, jak na mnie zadziałała, bo musiałabym się powtarzać, a przecież nadal możecie przeczytać tamten wpis, zapewniam, że jest aktualny. Czas więc na kolejną pozycję – Potęga podświadomości, która pomaga nauczyć się wykorzystywać podświadomość do osiągania życiowych celów – muszę ją zamówić póki nadal mogę…

7. Na bloga Ani trafiłam stosunkowo niedawno. Od tamtej pory uwielbiam ją czytać, nie pomijając żadnego tekstu, jaki wyjdzie spod jej klawiatury. Urzekła mnie swoim podejściem do życia i mądrością, tak rzadko dzisiaj spotykaną. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem to „GPS Twojego życia”, choć nie wiem, czy są to słowa Ani, czy może wydawnictwa. Chętnie przeczytam o tym, jak nauczyć się JEJ podejścia do życia i zdrowia. Mam nadzieję, że mnie tym zarazi. Dostępny jest darmowy e-book, ale ja jestem zwolenniczką papierowych wersji. W mojej grafice jest okładka właśnie tej papierowej, e-book ma inną.

8 i 9. Na tych pozycjach znajdują się u mnie typowe czytadła z półki „tylko dla przyjemności”. Nie zawsze w końcu ma się ochotę na coś ambitnego. W lecie przeczytałam pierwszą część trylogii Sylvii Day, Dotyk Crossa. Dostałam ją na jednym z blogerskich spotkań i przeleżała u mnie dobre pół roku. Kiedy już zaczęłam ją czytać, pochłonęłam ją w dwa dni! Wstyd się przyznać, bo to trochę takie.. porno (podobno jest tym, czym Grey miał być, cokolwiek to znaczy, bo nie czytałam Greya). No ale niestety była niesamowicie wciągająca, dlatego korzystając z promocji w Empiku stałam się (dumną!) posiadaczką drugiej części. Przeczytam ją „w nagrodę” kiedy skończę pierwszy rozdział pracy magisterskiej. O Zostań jeśli kochasz, nie mogę wiele powiedzieć. Tę pozycję poleciła mi koleżanka, podobno na podstawie tej książki powstał świetny film. Zostawię go sobie jednak na „po książce”. A może ktoś z Was ją czytał?

10. Francuzki nie tyją to taka dieta bez diety, co nie ukrywam bardzo mi odpowiada. Podobno autorka nie namawia do ograniczania się w temacie jedzenia, już ją lubię! Książka zawiera proste porady dotyczące życia codziennego „jak jeść to co lubisz i nie być tłustą świnką”. Właśnie, koniecznie zobaczcie świnkę. Ja ją uwielbiam! To chyba moje drugie wcielenie!

Jakie książki znajdują się na Waszej liście? Chętnie coś dopiszę!