Piąte życie jeansowych szortów

Wrzesień 8, 2018 3 komentarze

Na pewno niektórzy z Was już wiedzą, że ze mnie to jest wyjątkowo dziwne zwierzę. A już na pewno wyjątkowo dziwna blogerka. Mianowicie strasznie nie lubię i chyba nigdy nie lubiłam zakupów. Nienawidzę łazić po sklepach, konieczność przymierzania szmat budzi we mnie uczucie paniki, a fakt, że miałabym wydać porządną kwotę na “nową” i “z metką” sukienkę wywołuje dreszcze. Prawie wszystkie moje ubrania pochodzą albo ze sklepów online, albo ku rozpaczy mojej babci z lumpeksu. Tak to już jest, że zdecydowanie bardziej cieszą mnie świetne szorty za 2 zł, niż przepiękna sukienka za 399 (za to przeceniona z 429). I dzisiaj pochwalę się piątym życiem moich szortów, po pierwsze dlatego, że jestem z nich cholernie dumna, a po drugie żeby zainspirować Was do recyklingu w swojej szafie. Przerabiacie ubrania? A może oddajecie lub wyrzucacie, kiedy już Wam się znudzą?

Przypomnę tylko, że szorty z dzisiejszego wpisu były bohaterem wpisu >największy skarb w mojej szafie<!

Szorty pierwsze swoje życie przeżyły u kogoś, kto je oddał do lumpeksu. Nie wiem czy były tam raz, czy może więcej, bo kiedy ja znalazłam je na ponurym dnie skrzyni, metka była już mocno sfatygowana. O jaką ja miałam wtedy fazę na szorty z wysokim stanem! Od razu przytuliłam je do serduszka. Dałam im drugie życie. Niestety szybko mi się znudziły, były za zwykłe. A panowała wtedy moda na odbarwianie jeansów wybielaczem i robienie “ombre”. Nie miałam z tym zbyt wielkiego doświadczenia, nawet nie próbowałam wcześniej nigdy przecierać spodni pumeksem (dacie wiarę?). Ale postanowiłam zaryzykować i poczyniłam szaloną jak na zasobność mojego portfela w tamtych czasach inwestycję w wybielacz. Eksperyment w miarę się powiódł i stałam się posiadaczką najpiękniejszych i najmodniejszych szortów w szkole.

Każda koleżanka pytała, gdzie takie cudo można kupić! Ale moda jak to moda, zwykle jest jednosezonowa. Tak więc kolejnego lata ombre odeszło zupełnie w zapomnienie i nogawki w moich szortach stały się solą w oku. Zamiast wyrzucić, postanowiłam pokombinować dalej. Na topie w tamtym czasie były… ćwieki. Pamiętacie te okropne buty z kolcami przypominające płetwy po bliskim spotkaniu z jeżowcem? No właśnie.

Takimi właśnie ćwiekami postanowiłam nabić moje biedne, Bogu ducha winne szorty. I to tak hojnie. Spędziłam nad nimi cały dzień i pod koniec tak bolały mnie palce, że nie czułam opuszków. Ale dałam radę i po raz kolejny byłam z siebie ogromnie dumna! Zrobiłam sobie w nich nawet najgorszą sesję zdjęciową z gniewną miną. Nie chcę pamiętać jak wyglądałam na początku blogowania, ale proszę bardzo, pośmiejcie się!

Po przekłuciu ćwiekami szorty przeleżały w szafie kilka lat. Jak się domyślacie, metalowe kolce nie były zbyt wygodne i pokłute przedramiona oraz porysowane uda nie okazały się atrakcyjne. Szkoda mi było jednak wielu godzin pracy, więc koniec końców spodenki przeleżały zapomniane w Lublinie. Postanowiłam wyjąć je dopiero niedawno, pakując się do Grecji. Pamiętałam, że mam w szafie spodenki z wysokim stanem, które przy okazji jako jedyne zakrywają mi tyłek. Nie byłam pewna, czy mój zadek nadal wejdzie w spodenki z gimnazjum, ani czy ćwieki nie są kompletnie passe, więc o zdanie zapytałam Was!

Już następnego dnia zasiadłam do pracy i mozolnie wydłubywałam ćwieki z jeansu, a potem przyszywałam perełki w miejsce dziur. Nie było to idealne rozwiązanie, bo nitka puściła w kilku miejscach i niektóre perełki odpadają. Można to jednak naprawić, a ja znowu, już po raz czwarty czuję się jakbym miała zupełnie nowe spodenki! To świetne uczucie.

Przerabiacie swoje ubrania? A może to dla Was strata czasu?

Wybrałam dla Was kilka świetnych i mega tanich akcesoriów, które możecie zamówić za grosze z Aliexpress, a które odmienią wygląd Waszych starych ubrań.

Koraliki perełki w ilości hurtowej

Naprasowanki modne wzory

Kryształki do naszywania