Azjatycki Czwartek #10 – nieziemski widok, chińskie taksówki i mnóstwo linków!

Marzec 16, 2017 4 komentarze

Co tydzień to samo, co tydzień obiecuję sobie, że będę pisać tygodnik po trochu, codziennie, a przynajmniej zbierać do niego materiały. I co tydzień budzę się w czwartek z ręką w nocniku, lub ewentualnie, w najlepszym przypadku dostaję ataku paniki w środę i tak jak teraz, stukam dla Was tekst na kolanie. Ale co poradzić, jestem prawie w raju. Kąpię się cztery razy dziennie, piję hektolitry wody i zdecydowanie ciężko mi się myśli, a co dopiero pisze. Pomijam już fakt, że Internet na wyspie jest tak słaby, że puszczenie snapów z połowy dnia zajmuje mi godzinę. A bardzo chcę je dla as nagrywać, bo Langkawi jest cudowne, jak cała Malezja. Jest tutaj wymarzony, biały piasek, którym będę Was spamować przez kolejne pół roku, bo tyle zdjęć napstrykałam na zapas, pyszne jedzenie (chociaż chyba w KL było lepsze) mili ludzie i niesamowita przyroda. Ale zacznijmy od początku…

Dokładnie dwa tygodnie temu w czwartek wylecieliśmy do Kuala Lumpur. Byłam tam już 3 razy i czuję się tam niemal jak u siebie. Mimo, że Malezja jest krajem muzułmańskim, a ja nie do końca rozumiem i akceptuję ich zwyczaje, wśród Malezyjczyków czuję się swobodnie i dobrze mi w ich kraju. O Kuala Lumpur powstał już jakiś czas temu post – co zobaczyć i gdzie zjeść w Kuala Lumpur. Zaglądajcie, bo czeka mnie jeszcze jedna aktualizacja, która pojawi się niebawem. Odkryłam kolejne boskie miejsce z jedzonkiem!

Niskie ciśnienie i wieczne malezyjskie chmury przyprawiły nas o senność i ból głowy, które nie opuściły nas także w Langkawi. Zrezygnowaliśmy więc z intensywnego zwiedzania stolicy na rzecz dobrego jedzenia i… dobrego jedzenia. A dzięki mieszkaniu wynajętemu przez Airbnb, miasto leżało dosłownie u naszych stóp, wszystkie najważniejsze budynki były na wyciągnięcie ręki. Zobaczcie jak cudownie!

Mieszkanie wynajęliśmy dzięki zniżko nazbieranym w programie lojalnościowym. Aktualnie promocja się zmieniła, niestety nie na moją korzyść. Rejestrując się przez mój link polecający w serwisie dostaniecie 100 zł zniżki na pierwszy nocleg, a jeśli go wykorzystacie i będziecie zadowoleni, ja dostanę 50 zł (kiedyś dostawałam tyle samo co Wy). Polecam dokonać rejestracji teraz, bo zniżka lubi się zmieniać (maleć…) a wykorzystać możecie ją przez rok!

Sukienka to biała maxi z tej strony. Jak widzicie wygląda dokładnie tak jak na modelce, nie mam do niej żadnych zastrzeżeń (jedynie do siebie, że wybrałam rozmiar S zamiast XS). Szukałam dla Was podobnych z szybszą przesyłką do Polski i powiem szczerze, że wybór nie powala. Ta ma piękny wzór, ale musiałabym upaść na głowę, żeby tyle na nią wydać. Jeśli widzieliście podobne do mojej, dajcie znać w komentarzu!

Plecak to model Rhea od Michaela Korsa, kupiony oczywiście tutaj. Wszystkie swoje markowe produkty zamawiam przez ich stronę, żeby nie natknąć się na podróbkę albo nie martwić się o brak worka przeciwkurzowego lub inne wady spotykane u konkurencji. A jeśli mowa o konkurencji, to dzisiaj na polskiej stronie znalazłam najbrzydszą wersję tego plecaka na świecie. Jak można było to tak spierniczyć?! Ręka do góry kto miał takie kapcie w dzieciństwie!

Po dwóch dniach w KL przenieśliśmy się na wyspę, gdzie Internety jeszcze nie do końca dotarły. To przede wszystkim dlatego tygodnik pojawia się z taaaakim opóźnieniem, maile wiszą nieodczytane a dodawanie snapów graniczyło z cudem. Trochę mnie to stresowało, bo nie lubię zaniedbywać bloga, ale mimo tego spędziliśmy na Langkawi pięć cudownych dni! Stalam się plantatorką ryżu, pływałam z małymi rekinkami, odpoczywałam na białym piasku, spacerowałam po najwyżej zawieszonym moście na świecie (nie będę Wam spoilerować, o Langkawi będzie wpis) i… uświadomiłam sobie jak szybo minął ten czas spędzony w Azji. Ani się obejrzę, a będę pakować się do Polski…

Podrzucam link do t-shirtu o który pytaliście na snapchacie! Jak widzicie wygląda inaczej niż na stronie, moim zdaniem nawet lepiej, ale nie dajcie się zwieść – jest zrobiona z wiskozy, po pierwszym praniu zmieniła rozmiar na XXL.

Aktualnie jesteśmy znów w Tajlandii, jeszcze w powiększonym składzie, a wizja rychłego powrotu do Polski dała mi niezłego kopa i postanowiłam zobaczyć jak najwięcej się da. Całej Tajlandii nie zwiedzę, już nie zdążę. Trochę jestem zła, w końcu miałam tyyyle czasu! Ważniejsze jednak był dla mnie leniuchowanie, czytanie książek i pisanie bloga. Nie chciałam też wydać całych oszczędności, które trzymam na czarną godzinę, a bieżące przychody szybko się kurczyły. Tak czy inaczej, od powrotu z Malezji zdążyłam odwiedzić już dwie wyspy i spędzić trochę czasu na ulubionej Kata Beach. A już jutro ruszamy w stronę rezerwatu przyrody Khao Sok i zostaniemy tam przynajmniej dwa dni. Śledźcie koniecznie snapchat aleksandranaj, dzisiaj jest tam relacja z Coconut Island, a jutro dalej w trasę!

Linki tygodnia

Jakiś czas temu Marta napisała subiektywny tekst o wyborze szkoły średniej. Jestem ciekawa co o nim sądzicie, jakie szkoły Wy wybraliście i czy jesteście z tych wyborów zadowoleni?

Uśmiałam się do łez czytając tekst o chińskich taksówkach. Uwielbiam te dziewczyny i ich bloga, ale trochę im zazdroszczę tego, że mogą pisać co myślą i nikt się w komentarzach nie burzy, że jak tak można.

Jedną nogą jestem już w Warszawie, a myślami to już w zasadzie od jakiegoś czasu. Wpadło mi w ręce świetne info, a mianowicie łatwiejszy dostęp do Centrum Nauki Kopernik i od razu postanowiłam się z Wami tym podzielić. Byliście? Wybieracie się? Warto?

Chciałam Wam też przypomnieć o korzystaniu ze zniżki specjalnej w Refunderze. Rejestrując się przez mój link polecający i robiąc zakupy na kwotę ponad 50 zł w jednym z pięciuset sklepów partnerskich dostaniecie jednorazowo 25 zł zwrotu. Ta promocja się skończy, jak tylko Refunder stanie się popularny, więc trzeba korzystać póki można, a i tak robicie zakupy w tych sklepach.

Co jest w Twoim kosmetyku? Strona przejrzyście opisująca składy popularnych kosmetyków.

Mówiłam Wam jakiś czas temu, że zaczęłam zwracać uwagę na składy produktów jakich używam do twarzy i ciała. Pomaga mi w tym ta strona. Zajrzyjcie, jeśli tak jak ja jesteście laikami.