10 najbrzydszych par szpilek

Marzec 8, 2014 20 komentarzy
Wczoraj, przy tworzeniu prezentacji na temat stylizacji różnych typów sylwetki, potrzebowałam kilku zdjęć fajnych szpilek. Wiecie, bo fajnie wydłużają nogi i ogólnie są spoko. Moje poszukiwania w sieci przyniosły zaskakujące rezultaty. Zainspirowały mnie do napisania takiego posta – pokażę Wam dzisiaj 10 najohydniejszych par butów jakie w życiu widziałam. Przebijecie to?

1. Hit sezonu. Wykorzystanie resztek biednej, zamordowanej kozy. Super naturalne. W komplecie dołączamy broń, z której rzeczona koza zginęła. Nie polecamy wielbicielkom zwierząt, świetnie nadają się natomiast do polowania na zoofila (co kto lubi). Autorka tego dzieła, Iris Schieferstein, podobno lubi bawić się skórami zwierząt. Tym razem chyba jednak przesadziła.

2. Buty Alexandra McQueena, w których śmiga chyba tylko Lady Gaga. Modelki w jednym z sezonów polskiego Top Model musiały w czymś takim pozować (nie wiem, czy to były dokładnie takie buty) i niestety nie udawało im się nawet ustać w tych dziełach sztuki. W sumie, nawet gdyby dało się w tym biegać – są straszne!


3. Z tego, co się dowiedziałam, te buty nazywają się MIAO i są projektu Kobi Levi z 2010 roku. Są zainspirowane kocimi wygibasami. Serio? Dla mnie wyglądają jak jamniki. Z długim pyszczkiem i ogonkiem, cienką obróżką. Warto dodać, ze facet przy tworzeniu swoich butów inspirował się również bananem…
4. Obrzydliwe, hobbicie stopy. Mogę się założyć, że śmierdzą. A te „paznokcie”? Sprawiają, że widok jest jeszcze mniej apetyczny… Jeśli jeszcze ktoś policzy te palce i zacznie zastanawiać się, co kciuk od dłoni robi podtrzymując stopę – może lepiej sobie to darujmy. Odpowiednie dla fetyszystów freaków. Reszcie świata odradzam! Podobne są do najwygodniejszych butów świata. Jeśli chcecie znać moje zdanie, to ja wolę chodzić w niewygodnych! Albo boso…

5. Autora tych butów jako pierwszego na ziemi na prawdę porwali kosmici! Jak widzimy wrócił chłopak nieco spaczony… Przez swoje dzieło przekazuje pozdrowienia od swoich nowych przyjaciół. Bałabym się, że te szpilki wyjdą mi w nocy z szafy i świecąc na zielono odlecą w kosmos (byłoby to z korzyścią dla mnie, o ile by mnie nie porwały).

6. Jeśli ktoś nie cierpi na arachnofobię (a ja tak) i pragnie kupić sobie takiego milusińskiego potworka, to od dziś może mieć go zawsze przy sobie. Ciekawe jak szybko zdechłby przy chodzeniu i czy w tym w ogóle się  chodzi. W buciku po prawej, rodzinka się powiększyła. Witamy nowych członków. Bleah.


7. Nie wiem co o tym sądzić. Gdyby nie te zęby i jęzory, można by powiedzieć, że jakaś pani lubiąca zawodowo uprawiać Pole Dance by się z nich ucieszyła. Wszechobecne kolce mogłyby posłużyć do obrony przed natrętami. W zasadzie chyba w takich butach żadna kobieta nie miałaby natręta. Ani nikogo innego w promieniu kilometra. Uśmiałabym się, gdyby się okazało, że szczęki się zamykają przy każdym kroku, albo że można nimi kogoś ugryźć. Taki bajer! 

8. Poznajcie buty o wdzięcznej nazwie Scary Beautiful. Was też przerażają? Tak miało być! Mnie kojarzą się z protezami, trochę psycho art, prawda? Zaprojektowane zostały przez Leanie van der Vyver, a więcej o nich możecie dowiedzieć się tutaj. Moim zdaniem, można w nich tylko siedzieć.

9. Zawsze chciałaś pomagać świętemu Mikołajowi? Teraz możesz być elfem! Niestety o etat u świętego podobno ciężko, możesz więc w tych butach pójść na przesłuchanie do cyrku. A nóż, a widelec dzięki temu wspaniałemu obuwiu dostaniesz pracę 😉 Jeśli nie, to może chociaż do centrum handlowego się załapiesz.

10. LIMITED EDITION Iron Fist ZOMBIE STOMPER. Jednym się podobają, u innych wywołują odruch wymiotny. Moim zdaniem niektóre z tych modeli są nawet do przyjęcia (są takie z pomalowaną a’la zombie jedynie podeszwą albo wspaniałe, niebieskie sandały), inne wołają o pomstę do nieba.

Widzieliście kiedyś takie paskudki?
Co dodalibyście do mojej listy?