3 miasteczka na Majorce, które musisz odwiedzić!

Maj 18, 2018 2 komentarze

Jeśli byłeś już na Majorce i nie zajrzałeś do tych miejsc, będziesz miał powód, żeby wrócić. A jeśli nie brałeś pod uwagę Balearów jako celu podróży, to teraz na pewno się to zmieni! Ja na tej pięknej wyspie byłam już dwa razy. Pierwszy raz dwa lata temu, drugi raz pod koniec kwietnia. Nigdy się tam nie nudziłam i za każdym razem nie wystarczyło mi czasu, żeby wyczerpać temat tego kierunku. Tam jest tyle ciekawych i pięknych miejsc, że wyjazdy w te rejony nigdy mi się nie znudzą! Warto też dodać, że wakacje na wyspie nie oznaczają tylko plażowania. Znajdziesz tam całe mnóstwo urokliwych ulic i ciekawych obiektów do zwiedzania. Już planuję kolejny trip, a tymczasem zabieram Was do trzech mega klimatycznych miasteczek, które koniecznie musicie odwiedzić będąc na Majorce!

Santanyí

Przechadzając się po Santanyí człowiek ma wrażenie, że czas się zatrzymał, że życie nagle stało się prostsze i szczęśliwsze. Jego uliczkami jeżdżą oldschoolowe samochody, sklepiki w boho klimacie wypełnione są pozytywną energią a w uroczych restauracjach przesiadują zrelaksowani ludzie popijając zimną Sangrię. Każdy sklepik, każda restauracja ma w sobie coś uroczego i niezwykłego, zaprasza do środka swoim ciepłem i niepowtarzalnym zapachem… Na pewno nie jest to popularne miejsce, gdzie jest więcej turystów na metr kwadratowy niż Chińczyków pod wieżą Eiffela i gdzie człowiek czuje się jak w najbardziej turystycznym zoo na świecie. To jest miejsce z duszą, moi drodzy. Miejsce gdzie zdecydowanie mogłabym zamieszkać, kiedy już zmęczę się pędzeniem przez świat, gdzie dusza i zmysły prawdziwie odpoczywają od kiczu otaczającego nas świata. Dzięki, @theblondeflamingo, moja internetowa bratnia duszo, za pokazanie mi go!

Będąc w Santanyí nie możecie przegapić Es Pontas, czyli naturalnego skalnego mostu, podobnego trochę do tego w Gozo na Malcie, po którym już niestety nie będzie nam dane spacerować (runął w zeszłym roku podczas sztormu). Nie można się do niego dostać z lądu, ale podziwianie go z góry jest równie pięknym przeżyciem. A jeśli lubisz nurkowanie i wspinaczkę w jednym, to spróbuj zdobyć ten szczyt 😉

Przy Es Pontas znajduje się też monument projektu Equilibrio Sud, symbolizujący równowagę między planetą Ziemią a jej mieszkańcami (generalnie myślę, że autor coś bierze, ale chyba mu z tym dobrze):

W niemal każdym miejscu na Majorce znajdziesz oprócz tego niesamowite plaże z tak cudownie turkusową wodą, o jaką na pewno Europy nie podejrzewasz. Niestety tym razem nie zobaczyłam ich zbyt wielu, ze względu na temperaturę (w Majówkę localsi i turyści doświadczyli anomalii pogodowej – było 17 stopni, a nawet mniej, a zwykle w tym okresie sezon trwa już pełną parą). Jeśli jednak chcesz skorzystać z mojego skromnego doświadczenia w tym temacie, polecam Ci wpis >plaże na Majorce, które warto polecić<.

Valldemossa

Miasteczko odkryte przez nas zupełnie przypadkiem, a polecane w wielu przewodnikach, jak i rekomendowane przez localsów. Piękne uliczki pełne urokliwych, malowniczych zakątków przyozdobionych kwiatami to coś, co momentalnie chwyta mnie za serce (i za zmysł estetyczny). Miejscowość jest znana z klasztoru kartuzów, który udostępniony jest do zwiedzania, jednak mnie osobiście nigdy nie ciągnęło do tego typu miejsc, więc nie zajrzeliśmy do środka. Uwierzycie na przykład, że będąc przynajmniej 4 razy w Barcelonie, nigdy nie widziałam wnętrza Sagrada Familia? Valldemosa (po kastylijsku przez jedno s, więc nie wiem w sumie jak pisać) znana jest też z tego, że pomieszkiwał tam Chopin. Ja podziwiałam tylko kilka uliczek i wspaniały widok ze wzgórza, a już mnie zachwyciło:

Jak widzicie, jest mega toskańsko, może nie licząc widoku na morze 😉

Uwaga! Po Palmie jest to drugie najczęściej odwiedzane miejsce przez turystów, co moim zdaniem jest ogromną wadą.

Ale skoro przyznałam się, że Valldemosę odkryłam przypadkiem, bo przewodników raczej nie czytam, to powiem Wam jak to się stało. Moja czytelniczka sprzedała mi super tip na miejsce do zdjęć, czyli Son Marroig. Jest to muzeum na terenie którego znajduje się monument (kapliczka?) gdzie miejscowi często zawierają związek małżeński. Położona jest na wzgórzu, z którego rozpościera się niesamowity widok na wybrzeże. Warto się wybrać, głównie ze względu na kapliczkę i ten widok, samo muzeum niewiele ma do zaoferowania. Wstęp kosztuje 4 euro.

Soller

One of my new fav places with amazing views and vibe 💗 #portdesoller so dreamy, I swear I’m gonna be back one day 😍 have you been there in Mallorca guys? … Znalazłam mini Positano na Majorce i zakochałam się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia! To Port w miasteczku Sóller, z magicznym, małomiasteczkowym klimatem 😌 widzieliście moje stories z tego miejsca? Pokochałam całym serduszkiem! … #travelgirl #traveltheworld #skyisthelimit #globetrotter #travellover #nomadgirls #girlslovetravel #travelgirls #wearetravelgirls #dametraveller #sheisnotlost #ladiesgoneglobal #wakacje #travelgoals #besttravel #travelpicture #bestvacation #thewanderingtourist #travelawesome #femmetravel #thetravelwomen #mallorca #citizenfemme #reneeshoes #reneegirls #renee

Post udostępniony przez Aleksandra Maria Najda (@aleksandranajda)

Nie wiem czy to nie będzie moje ulubione miejsce na całej wyspie! Podobno większość turystów trafia tylko do miasteczka Soller, a moim zdaniem jego prawdziwy urok tkwi w porcie. Porty na Majorce, w obawie przed najazdami piratów, były zbudowane tak, że nie są połączone z miastami, przykładowo port de Soller znajduje się ok. 4 kilometry od miasteczka Soller. Nasze przyspieszone zwiedzanie zaczęliśmy właśnie od portu. Pierwsze wrażenie? Domki gęsto zawieszone na skałkach na wzgórzu wokół małej zatoczki, w której zacumowane jest kilkadziesiąt jachtów i łódek, wokół tego deptak i urocze restauracje, spore zagęszczenie roześmianych, zrelaksowanych ludzi. Nigdy nie byłam w Positano ani w Cinque Terre, ale właśnie tak to sobie wyobrażam! Urok tkwi w słońcu, pięknej wodzie, malowniczych domkach i łódeczkach kołyszących się wesoło na wodzie. Nic tylko usiąść przy kieliszku Sangrii w jednej z tych przepięknych restauracji i cieszyć się życiem! Idylla!

Niedaleko Portu możecie też znaleźć uroczą latarnię morską, do której my niestety nie dotarliśmy. Ale w poszukiwaniu drogi do niej odkryliśmy niesamowity taras widokowy, z portem u stóp. Zdjęcia niestety nie oddają piękna tego miejsca, więc chyba musisz się wybrać, żeby sprawdzić, czy nie ściemniam!

Dodatkową atrakcją portu jest zabytkowy pociąg, który wygląda jak lizboński tramwaj. Kursuje on z Palmy do Soller (z przystankiem w porcie), a przejażdżka nim kosztuje ok. 20 euro. Wybudowano go (kolej właściwie) w 1913 roku!Jeśli chodzi natomiast o samo miasteczko, to nie zachwyciło mnie tak jak Valldemosa czy Santanyi. Jego mocnym punktem są wszędobylskie drzewa cytrusowe, które nadają mu włoski, sycylijski klimat oraz Plac Konstytucji, czyli niewielki plac pełen kawiarni, na którym znajduje się również Kościół Sant Bartomeu, piękny budynek natychmiast kojarzący się z paryską Notre-Dame. Warto usiąść tam na chwilę na kawę z widokiem na tę piękną architekturę.

Wow, pisząc ten tekst nabrałam ochoty na kolejny wyjazd! Które miasteczko skusiło Cię najbardziej?