Philadelphia
Aktualnie siedzę w piżamce i szlafroku, szczelnie okryta kocem, popijam gorącą herbatę z wielkiego kubka i zagryzam czekoladą Milka. Zastanawiam się, gdzie się nagle podziało to nasze lato. Kiedy robiłyśmy te zdjęcia z Martyną w powietrzu czuć było już jesień, ale żadna z nas nie chciała tego przyznać. Dziś jest już przeraźliwie zimno, wieje złowrogi wicher i tylko czekam, aż zacznie lać. Pierwszy dzień września przyniósł mi przeziębienie i w nocy nie mogłam spać przez ból gardła. Ewidentnie nie jestem przystosowana do życia w tej strefie klimatycznej. Czas pakować walizkę i spadać tam, gdzie nieco cieplej. Nie ominie mnie zima, ale mam nadzieję, że w tym roku nie doświadczę dwudziestostopniowych mrozów.








