Zamek Lubelski

Luty 9, 2012 101 komentarzy

Wreszcie, nareszcie, w końcu w domu! Ferie czas zacząć! Te egzaminy doprowadziły mnie do ruiny psychicznej, więc dziś zaczynam dwutygodniowe odreagowywanie, imprezowanie i nadrabianie zaległości. Mam tylko chwilę dla Was, zaraz uciekam z Madzią moją. Powiem jeszcze tylko – tęskniłam.
Przedstawiam wam burgungowy berecik. Berecik moherowy, z antenką nawet, a co! Zrobiony został przez moją mamę, kiedy była w moim wieku, czyli raczej bardzo dawno temu. Ale jak widać sprawdza się i dziś 😉 
A zdjęcia zrobił Artur, tak, za tym także tęskniłam.


ENG:
Home, sweet home, there’s no place like home! Finally, winter break, freedom and my beloved hometown. You’ve got no idea how much I’ve missed my friends, family, my dog and even my car. Just a quick note for you, and I’m going to start my party week with Madleine 😉 F I N A L L Y. 

So that’s my new-old, burgundy bonnet, or beret, I don’t know the proper word, made by my mum when she was my age. I have found it somewhere in the wardrobe. And pictures taken by Arthur, I missed his photos too. 😉

zdjęcia: Artur


beret/bonnet – Vintage
marynarka/blazer – Monnari
torebka/bad – River Island
jeansy/jeans – Vero Moda