Uluwatu, Bali – 5 miejsc, których nie możesz odpuścić

Marzec 14, 2019 2 komentarze

Uluwatu to mała miejscowość na południowo – zachodnim krańcu Bali. Znana jest z najpiękniejszych plaż na wyspie, uważana za raj dla surferów, ma jednak o wiele więcej do zaoferowania. Osobiście to chyba moje ulubione miejsce na Bali. W tym roku mam okazję odwiedzić ją już drugi raz i wiem na pewno, że jeszcze tu wrócę. Zobaczcie dlaczego!

Tyle plaż, że nie wystarczy weekend, żeby zobaczyć wszystkie

W sieci pełno artykułów z serii “10 najlepszych plaż w Uluwatu i od ich ilości szczerze aż kręci się w głowie! Moja rada? Wypożycz skuter i zobacz ich jak najwięcej! Tym razem udało mi się zaliczyć cztery, więc mogę delikatnie podpowiedzieć, które można sobie odpuścić, a które (a raczej która) jest absolutnie nieziemska!

Suluban Beach to znana plaża surferów. Nie nadaje się do plażowania. Jeśli nie potrafisz surfować, ale chcesz przyjść popatrzeć, na szczycie skały znajduje się restauracja z widokiem. Sama plaża jest jednak malutka, wyrwana w skałach i często fale kompletnie ją zmywają, więc nie ma mowy o rozłożeniu się z kocykiem. Warto jednak wpaść na chwilę i podziwiać widoki oraz wyczyny surferów. Niezapomniane! Wycieczka jednak średnio nadaje się dla dzieci – wejście na plażę jest strome, prowadzi średnio bezpiecznymi schodami. Wstęp jest bezpłatny, zaparkowanie skutera kosztuje 3k. Takiego widoku należy się spodziewać:

kapelusz – bitsandpiecestogo; sukienka – aliexpress (klik)

A teraz Panie i Panowie, prawdziwa perełka. Dla tej plaży warto spędzić 16 godzin w samolocie i tłuc się przez całą wyspę z walizką na kółkach, nawet na piechotę. Thomas Beach w Uluwatu chyba uplasowała się właśnie na pozycji pierwszej na liście moich ulubionych plaż na calutkim świecie. Prowadzą do niej wysokie schody więc średnio nadaje się na wycieczki z małymi dziećmi, ale warto było pokonać każdy jeden stopień, żeby zobaczyć praktycznie pustą plażę i cudownie turkusową wodę. Żeby nie być gołosłownym, drugie i trzecie zdjęcie jest surowe (usunęłam tylko cienie). Widoki zapierają dech w piersiach, prawda?

monokini – aliexpress (klik); jedwabna chustka – WITTCHEN (klik); kolczyki – aliexpress (klik); szorty – oneteaspoon (klik)

Nie rozstaję się z tą chustką! Pasuje mi do wszystkiego i jest taka wakacyjna…

Podczas tegorocznego pobytu odwiedziliśmy jeszcze Padang Padang Beach, ale to znana i raczej zatłoczona plaża ze średnio czystą wodą. Plastikowe butelki obijające się o pośladki zdecydowanie nie są moim ulubionym elementem plażowania, dlatego raczej już tam nie wrócimy. Dodatkowo plaża jest oblężona przez małpy i szczerze mówiąc bałam się wchodzić po schodach na górę (praktycznie do wszystkich plaż w Uluwatu trzeba schodzić po schodach!) bo te potwory były wszędzie. Wiecie, że kocham zwierzęta, ale małpy zdecydowanie plasują się na samym dole mojej listy ulubieńców. Przebijają je tylko pająki. Wstęp na Padang Padang jest płatny 10k.

Najpiękniejsze zachody słońca

Uluwatu znane jest z genialnych sunset spotów. W zasadzie gdziekolwiek się nie wybierzesz, tam możesz podziwiać niesamowity spektakl słońca. Moim ulubionym miejscem była świątynia, o której piszę niżej i Tebing Pantai Balangan viewpoint. Nie są to niestety nieznane, ukryte perełki. Spodziewaj się raczej kilku azjatyckich par młodych i mnóstwa fotografów. Do większości punktów zdjęciowych jest kolejka, chyba że tak jak ja masz odwagę wskoczyć na niezabezpieczoną skałę, albo przejść przez ogrodzenie z napisem zakaz wstępu, wtedy pewnie będziesz jedyny. Inne polecane miejsca na zachód słońca w Uluwatu to Single Fin Bali, Temple Lounge & Bar czy The Cliff.

Plecak z którym się nie rozstaję na tym wyjeździe pochodzi z najnowszej kolekcji WITTCHEN (klik); okulary – Ray Ban (klik); top – Bershka; bransoletki – lokalny bazar

W przerwie od plaży – opuszczony samolot

W Uluwatu stoi sobie Boeing 737, jeśli mało Wam wrażeń. To atrakcja o której dowiedziałam się niedawno i niesamowicie nastawiłam się na jej odkrycie. Widziałam piękne zdjęcia na instagramie z tego miejsca i dzięki temu… przeżyłam insta kryzys i mega rozczarowanie. Zdjęcia pojawiające się w necie są niesamowicie przeedytowane, lokalizacja w rzeczywistości nie przypomina tej ze zdjęć. Fotografia, która zainspirowała mnie do wycieczki tam albo przedstawiała przekręcony w fotoszopie samolot, albo była zrobiona kilka lat temu, bo podobno w ciągu ostatnich miesięcy Balijczycy zmieniali pozycję samolotu kilka razy. Co on tam w ogóle robi? Podobno ktoś kupił go, żeby przerobić na mieszkanie, ale ile w tym prawdy nie wiadomo. Teraz chodzą słuchy, że ma być przerobiony na restaurację, dlatego dorobili kostkę. Mnie zastanawia tylko, jak ktoś go “zaparkował” w takiej dziurze.

Na Bali możecie zobaczyć jeszcze inny wrak samolotu w Kucie. I dwa inne, już nie Boeingi. Ogólnie wyspa nie przestaje zadziwiać.

Pura Luhur Uluwatu

Jedna z sześciu kluczowych świątyń dla Bali, która odpiera siły nieczyste atakujące Bali z morza. Hinduistyczne świątynie, jak i cała ta religia, są tak złożone, skomplikowane i fascynujące, że prawdopodobnie potrzeba wielu lat, żeby to wszystko zrozumieć. Świątynia w Uluwatu jest położona na klifie i widok stamtąd zwyczajnie odbiera mowę. Warto się tam wybrać w porze zachodu słońca, aby zobaczyć takie widoki: