Przygarnij kropka, chociaż na chwilę! Jak zostać domem tymczasowym dla pieska?

Zawsze chciałam umieć pięknie ubierać myśli w słowa. Tak wiecie, żeby łzy napływały czytelnikom do oczu, żeby poczuli nagle nieodpartą chęć działania. Chciałam umieć dawać motywacyjne kopniaki w pełnym tego słowa znaczeniu. Cóż, nie nauczyłam się. Mam tyle myśli w głowie, że nie wiem od czego zacząć, za dużo chciałabym Wam powiedzieć.

Od dawna śledzę na Facebooku strony fundacji zajmujących się pomocą zwierzętom. Co kilka chwil wyskakuje mi piękna mordka, która okazuje się pobita, wyrzucona, niechciana, potrzebująca. Fundacja prosi o karmę, pieniądze, dom tymczasowy, dom stały, jakąkolwiek pomoc. Zawsze serce mi pęka na ten widok. Coś zawsze staram się podesłać, ale wszystkim przecież nie pomogę. Jak to mówią, lajkami świata nie uratujesz.

Tak też sobie scrollowałam Fejsa we wtorkowe popołudnie, 3 marca. Fundacja Azylu Pod Psim Aniołem dodała kolejny album. No i stała się Tosia. Taka malutka, kudłata, śmieszna. Po śmierci swego Pana groziła jej degradacja. Z ciepłego łóżka do schroniskowego boksu. Fundacja szukała w trybie pilnym domu tymczasowego. Bo wiecie co to oznacza dla takiego pieska? Trudno mi sobie wyobrazić, co musi przeżywać taki maluch wyciągnięty z domu i wtrącony do zimnej, śmierdzącej klatki. I za co? Przecież nic złego nie zrobił! Tosia potrzebowała domu tymczasowego. Kogoś kto zajmie się nią na jakiś czas, najlepiej do momentu znalezienia nowej, dobrej rodziny. Potrzebowała dachu nad głową, pełnej miski i ciepłego kąta. Ja mam warunki, powiedziałam więc, dlaczego nie? Bo nowa kanapa? Bo biała podłoga? Nic nie będzie wiecznie nowe. Jeśli jeszcze nie zgłosił się nikt, kto mógłby się nią zająć, ja to chętnie zrobię.

Dzwoniłam kilka razy. Nikt nie odbierał. Napisałam kilka smsów, zadzwoniłam jeszcze kilka razy. W końcu odebrała Pani Joanna. Dostałam mailem skan umowy o rodzinę zastępczą. Trzeba w niej podać wszystkie swoje dane, i zobowiązać się do tych kilku rzeczy:

Obraz 1

 

Podpisałam, odesłałam, następnego dnia mogliśmy pojechać po Tosię do jej dawnego domu. Nie było to takie trudne. Przyznam, że myślałam, że będzie gorzej. Tyle jest negatywnych recenzji na stronie fundacji (nie tylko tej, na wszystkich)! Ludzie chyba nie mają pojęcia jak wygląda praca w takim miejscu. Ile jest do zrobienia i jak trudno znaleźć zwierzakowi DOBRY dom. Bo nie wszyscy rozumieją, że chodzi o szukanie DOBREGO domu, a nie JAKIEGOŚ domu, z którego pies za miesiąc wyleci na ulicę, albo w którym zostanie maszyną do rozmnażania czy workiem treningowym. Nie rozumieją, dlaczego Fundacja nie odpisuje im na Facebooku i nie oddzwania do nich. Przecież napisali smsa! Wszyscy powinni być wdzięczni, że chcą pomóc i całować po stopach.

Fakt, kilka rzeczy musiałam załatwić sama, bo z fundacją nie było kontaktu lub nie mogłam się dogadać. Ale jestem już dużą dziewczynką i potrafię sama umówić psa do fryzjera. Umiem czytać i wiem, co trzeba będzie załatwić u weterynarza. Fundacja pomaga zwierzętom znaleźć DT i DS (domy tymczasowe i stałe), nie może natomiast zajmować się absolutnie każdym, najmniejszym problemem.

Tosia świetnie się aklimatyzuje. Pierwszą noc przespała pod drzwiami czekając, aż odwieziemy ją z powrotem do domu. Innych problemów nie było. Oczywiście była przestraszona i zdezorientowana, to chyba zrozumiałe. Teraz z każdym dniem jest lepiej. Nie siusia w mieszkaniu, nic nie niszczy, nie wariuje. Powoli odzwyczajamy ją od spania w łóżku. Ma swój kocyk z poprzedniego domu, dostała też na drogę swoje miseczki i dwa misie. Resztę kupiliśmy, różowy kocyk dostała od Ferbusa (stwierdził, że pedalski).

Do tej pory skontaktowały się z nami dwie osoby zainteresowane adopcją. Jedna nas odwiedziła. Jestem pewna, że w końcu znalazłby się dla niej dobry, odpowiedzialny dom. W fundacjach na domy tymczasowe i rzecz jasna stałe, czekają setki psiaków. W każdym większym mieście działa tego typu organizacja. Jeśli masz warunki i dobre serce, zastanów się nad taką formą pomocy. Nie kupuj, adoptuj (albo chociaż przygarnij na jakiś czas).

IMG_4989

 

Nie pomożesz wszystkim tym biednym mordkom. Ale jednej możesz.

Fundacja Azylu pod Psim Aniołem (Warszawa i okolice)

Mikropsy do adopcji (Warszawa i okolice)

Lubelski Animals (Lublin i okolice)

Przytul psa 

Serce dla Zwierząt (Warszawa i okolice)

Jeśli chcecie, piszcie w komentarzach inne linki do fundacji. Jeśli jednak jesteście zainteresowani adopcją, lub stworzeniem zwierzakowi DT, wystarczy zapytać wujka google, jaka organizacja działa w Waszym mieście.


'Przygarnij kropka, chociaż na chwilę! Jak zostać domem tymczasowym dla pieska?' 9 komentarzy

  1. Marzec 22, 2015 @ 11:39 Hania

    To jeden z tych postów, który przywraca wiarę w człowieka 🙂 Dziękuję za ten wpis. Domy tymczasowe są równie ważne i potrzebne, jak te stałe! <3

    PS. Jestem wolontariuszką w Fundacji Serce dla Zwierząt (https://www.facebook.com/FundacjaSerceDlaZwierzat?fref=ts) (Warszawa i okolice). Tam również każda pomoc jest na wagę złota – jeśli nie jesteś w stanie dać domu stałego bądź tymczasowego, możesz podarować chociaż jeden spacer, jeden przysmak, trochę czułości. Zachęcam 🙂

    Reply

    • Marzec 22, 2015 @ 12:15 Aleksandra Najda

      Dziękuję za komentarz! Dodaję link i może kiedyś spotkamy się na spacerze (chociaż ja mam miękkie serce, chciałabym każdego tego psiaka zabrać do domu).

      Reply

      • Marzec 22, 2015 @ 12:35 Hania

        Znam to Olu 🙂 adoptowałam swojego psiaka prawie 2 lata temu, potem dziadkom małą sunię. Ale najchętniej zabrałabym wszystkie zwierzaki ze schroniska i wszystkie fundacyjne! Niestety, nie jest to możliwe, ale warto robić tysiąc małych rzeczy dla tych stworzeń, one zawsze czekają i zawsze doceniają… .
        Dziękuję za link i mam nadzieję – do zobaczenia 😉

        Reply

  2. Marzec 22, 2015 @ 20:33 Lumpexoholiczka

    Ola, udało Ci się ścisnąć mnie za gardło, mimo że „się nie nauczyłaś”.

    Reply

  3. Marzec 23, 2015 @ 08:43 Sonia

    Jaka kochana! Aż serce się kraje na takie przypadki…

    Reply

  4. Marzec 23, 2015 @ 11:34 Martyn

    Ktoś kiedyś fajnie powiedział, pomoc jednemu zwierzakowi nie zmieni całego świata, ale zmieni cały świat dla tego jednego sierściucha. Więc… dla taaaakiej zmiany warto pomagać :). W życiu nie kupiłabym psa i jestem w stu procentach pewna, że każda osoba, która naprawdę kocha zwierzęta, ale chce kupić rasowego psa, zmieniłaby zdanie po jednej wizycie w schronisku :).

    Reply

  5. Marzec 31, 2015 @ 08:43 I am Emilia

    świetnie

    Reply

  6. Marzec 31, 2015 @ 09:38 Cammy

    Jestem wzruszona!!

    Reply

  7. Marzec 31, 2015 @ 14:15 Wiosenny look, czyli szpileczki wychodzą z szafy! | Aleksandra Najda

    […] zajęta robieniem nic. Mogłabym spać cały dzień, i tak pewnie by było, gdybym nie miała Tosi. Tak więc moja relacja z pracą magisterską ostatnimi czasy bywa trudna. Mogłabym ustawić sobie […]

    Reply


Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.