To nie jest dla mnie dobry czas na pisanie. Ani na jedzenie, ani na spanie, ani na naukę, ani na nic. Kupiłam sobie spodnie. To chyba nie jest najlepszy znak 😉 od ponad roku nie chodziłam w spodniach. Siedzę sobie teraz, owinięta w kocyk, z kubkiem gorącej herbaty, która pachnie jak skittles i przeglądam sobie zdjęcia zrobione rano z Emilą ♥ Prawdopodobnie będziecie mogli je zobaczyć w piątek, a wraz z nimi te nowe spodnie. Mam nadzieję, że nie będę zaniedbywać bloga, chociaż ostatnio mam ochotę cały dzień chodzić w piżamce, na uczelnię też mogłabym tak iść!


I’m not in the mood for writing. Or eating, or sleeping, or learning, or living. I’ve bought myself a new pair of trousers, what’s not a good sign actually. I wasn’t wearing pants since last year or longer. Now i’m sitting here, covered with a warm blanket, drinking a cup of hot tea which smells actually like skittles and i’m watching photos taken this morning by Emily ♥ You are probably gonna see them on friday and enjoy  those trousers then. I hope I won’t give up blogging, because lately the only thing I want to do is sitting all day long, wearing pj and even go to the university without changing! 



sukienka/dress – sh
buty/wedges – deezee