Pałac Schönbrunn + 6 faktów o Wiedniu, których nie przeczytasz w przewodniku

Grudzień 26, 2014 25 komentarzy

Wiedeń jest urzekająco pięknym miastem. Jego architektura zapiera dech w piersiach, czystość jest godna podziwu. Powstała niezliczona ilość przewodników po Wiedniu i tekstów na przeróżnych blogach. Nie ma sensu się powtarzać, prawie wszystko zostało już powiedziane – wystarczy poszukać. Odnotowałam więc tylko kilka swoich uwag dotyczących miasta.

  1. Wiedeńczycy i ogólnie Austriacy są bardzo restrykcyjni, jeśli chodzi o przepisy. Jeśli złamiesz ich prawo, nie masz co liczyć na taryfę ulgową. Szczególnie dotyczy to przepisów drogowych i parkowania. Odholowanie auta z ulicy będzie kosztowało 500 euro, z prywatnego parkingu natomiast 300. Niestety niegdzie nie spotkałam się z tablicami informacyjnymi po angielsku, ani znakami graficznymi na parkingach prywatnych. Taka tablica przypomina bardziej rozdział Pana Tadeusza po niemiecku, niż znak, który mają zrozumieć turyści. A podobno jesteśmy w Unii!
  2. Wiedeńska kuchnia kojarzy się raczej z kiełbachą i tłuszczem (pokazywałam Wam porcję mięska dla dwóch osób). Czy wiecie natomiast, że mają całkiem niezłe wina? Mnie szczególnie posmakowało białe, owocowe wino Hugo, w smaku nieco podobne do naszego Cydru. Poleciła nam je przesympatyczna kelnerka w jednej z knajpek. Szkoda, że nie zaopatrzyliśmy się w kilka butelek na pamiątkę!
  3. Jarmarki Bożonarodzeniowe, z których słynie Wiedeń są organizowane długo przed Świętami, aby turyści mogli z nich skorzystać. Oprócz regionalnych przysmaków znajdziecie tam grzańce (Punsch), jabłka w czekoladzie i koszmarnie drogie świece oraz ozdoby choinkowe. Babciną bombkę z dmuchanego szkła kupicie tam za 9-15 euro. Najzwyklejszy drewniany spinacz z przyklejonym bałwankiem kosztuje 2 euro. Więcej o kiermaszach w następnym poście 😉
  4. Wiedeń to miasto, gdzie z kucharzem porozmawiasz po francusku, z kelnerem po hiszpańsku, z pokojówką po włosku, w każdym „turystycznym” miejscu dogadasz się po angielsku. Niestety w razie problemów, jeśli będziesz potrzebować pomocy policji, urzędnika, banku, lub ogólnie pomocy fachowej – nie masz na co liczyć. Musisz znać niemiecki. Nie wiem, czy po angielsku nie rozumieją, czy tylko udają. Często słyszeliśmy zdanie „To jest Austria, a nie Wasza Polska!”. No tak, w naszej Polsce znajomość języka angielskiego to oczywista umiejętność, która im się najwyraźniej nie przydaje.
  5. Pieniądze leżą na ulicy! Jeśli wybierasz się na spacer, koniecznie patrz pod nogi. Żałuję, że dowiedziałam się tego dopiero ostatniego dnia pobytu – recepcjonista naszego hotelu pochwalił się, że w 2014 roku znalazł w Wiedniu około 500 euro! Nieźle, prawda? Gubią je nieuważni Austriacy i roztrzepani turyści. Mnie udało się podnieść jedynie 20 centów, ale dobre i to. Podobno oznacza to szczęście?
  6. Bicester Village pod Londynem to chyba najsłynniejsze miasteczko outletowe w Eurpie. Pod Wiedniem jednak również znajdziemy taką kopalnię skarbów! Parndorf to miejsce, gdzie kupisz Air Maxy za 35 euro, Torebkę Korsa za niecałe 200 lub portfel za 100. Ja przywiozłam sobie prezent świąteczny. Przed wycieczką po outletach warto zajrzeć do punktu informacyjnego – dostaniecie tam kartę uprawniającą do zakupów z 10% rabatem w pięciu wybranych sklepach z listy.

marieantoinette wiedeń vienna różowy płaszczyk sheinside na zimę ootd zestaw na zimę różowy pudrowy płaszczyk schonbrunn wiedeń różowy płaszczyk sheinside vienna schonbrunn różowy płaszczyk różowy płaszczyk sheinside na zimę ootd michael kors michael kors vienna wiedeń selma idealny szalik na zimę ootd wiedeń vienna buty emu wiedeń vienna selma goes to vienna michael kors w wiedniuzdjęcia: Łukasz

płaszczyk/coat – Sheinside (tutaj/here)

szalik/scarf – Oasap (tutaj/here)

jeansy/jeans – American Eagle Outfitters

buty/boots – no name

torebka/bag – Michael Kors Selma Medium