Moje ulubione seriale – top 10

Marzec 27, 2014 23 komentarze
1. PLL czyli Pretty Little Liars.
Mój hit, numer jeden. Reszta numerków jest poniekąd przypadkowa. Większość seriali które oglądam lub oglądałam lubię tak samo bardzo (wtedy znajdują się na tej liście), albo nie lubię wcale (obejrzę 3 odcinki i więcej do nich nie wracam). Ten króluje w moim sercu już od jakiegoś czasu. Pokazała mi go Modna Komoda i muszę przyznać, że niezdrowo się wkręciłam. W niecały miesiąc nadrobiłam 3 sezony „zaległości”, teraz jestem na bieżąco! Serial opowiada o grupie nastolatek borykających się z zagadkowym zniknięciem jednej z przyjaciółek (i innymi hajskulowymi problemami). Nie nazwałabym go „na poziomie”, ale świetnie odstresowuje i niesamowicie wkręca. Spróbujcie!
 
2. Suits.
Od tego tytułu zaczęło się moje nałogowe oglądanie seriali. Chyba wszystkie dziewczyny z mojego roku oglądały Suits i dzieliły się wrażeniami na fejsie – nie chciałam być w tyle 😉 Opowiada o codziennym życiu prawników w amerykańskiej kancelarii. Trochę bajeczka, ale niesamowicie wciągająca i przyjemna. Nie ukrywam, że dużym plusem serialu jest nieziemski Harvey Specter, mogę oglądać bez dźwięku, żeby sobie popatrzeć na jego uwodzicielską mimikę twarzy 😉 Jedyne co mnie okropnie wkurza w tym serialu, to że odcinki nie wychodzą co tydzień, tylko nieregularnie. A przynajmniej tak pojawiają się w Polsce. Mam plan – zaczekać do końca sezonu i dopiero wtedy oglądać. 
 
3. Revenge.
Serial o dziewczynie, która całe życie poświęciła, żeby zemścić się na ludziach, którzy rozbili jej rodzinę. Podziwiam czasami jej determinację i pomysłowość. Serial jest ciekawy, nie zanudza, co chwila pojawiają się nowe wątki i zwroty akcji. Emily, główna bohaterka jest czasem nieco irytująca, ale ma też swój nieodparty urok. Dodatkowo, jeśli lubicie tak jak ja, kiedy w serialu grają fajni ludzie (ah, piękni faceci) to na 100% Wam się spodoba 😉
4. The Good Wife – Żona Idealna.
Następny prawniczy. Zaczęłam go oglądać, kiedy skończył się poprzedni sezon Suits. Został polecony na jednym z forów jako dobry serial o prawnikach. Klasyka tematu, choć nie do końca – żona polityka po latach bycia kurą domową, powraca do zawodu. Oglądamy mnóstwo typowych, amerykańskich spraw przeplecionych nutą romansu i polityki. Bohaterowie dalecy od ideału czynią go jeszcze bardziej interesującym. Świetny, wciągający serial. Oglądałam go już jakiś czas temu, ale chyba zrobię sobie powtórkę, przynajmniej ostatniego sezonu 😉
5. Dexter.
Seryjny morderca, zabijający kolejne ofiary z zimną krwią. Poza tym, całkiem sympatyczny. Morderca z zasadami! Nie wierzycie? Sprawdźcie sami. Trochę kryminalny, miejscami całkiem zabawny, na pewno inny niż wszystkie. Oglądam go z chłopakiem bez przerwy (większość z seriali na tej liście to typowo babskie pierdoły, a ten z pewnością ma szanse przypaść do gustu Waszym facetom). Akcja dzieje się w Miami, więc dodatkowo możecie poczuć troszkę klimat tego miasta. Wbrew pozorom brak w nim niesmacznych scen – chociaż czasem zamykam oczy wiem, że osoba przeciętnie reagująca na krew i rany nie dozna szoku. Polecam też oglądać bez napisów – ten serial uaktualnił moje słownictwo!
 
6. Dynastia Tudorów.
W liceum kochałam historię. Miałam najgenialniejszego nauczyciela na świecie, którego absolutnie każdy słuchał z otwartą gębą. Często po jego opowieściach miałam niedosyt – pochłaniałam każdy film historyczny, kostiumowy, potem seriale z historycznym tłem. Poniekąd tak powstała Nazwa Marie Antoinette 😉 Wracając do seriali – zafascynowana postacią Henryka VIII i jego miłością do kobiet znalazłam serial, który wciągnął mnie na długie godziny! Polecam wszystkim miłośnikom filmów kostiumowych (uwaga, ten serial powinien być dostępny dla osób +18, scen łóżkowych jest więcej, niż w przeciętnym soft porno). 
W tej kategorii mogę również polecić The Borgias, chociaż chyba nie doczekał się on finału.

7. The Lying Game
Serial został wyprodukowany na podstawie młodzieżowej książki. Wciągający, trochę w stylu Pretty Little Liars, na tym samym poziomie, powiedzmy, intelektualnym. Prawdopodobnie dlatego, że mają wspólnego autora. Coś przy czym świetnie spędza się wieczór z przyjaciółką i/lub pizzą, natomiast nic w co będziemy się zagłębiać. Główny plan? Dwie bliźniaczki – woda i ogień rozpoczynają akcję „odnaleźć swe korzenie”. Pokazuje jak bardzo można być podobnym i zarazem różnić się od siebie. Bardzo mi się podobał i niestety został brutalnie przerwany w drugim sezonie z powodu niskiej oglądalności. Cóż, przykra niespodzianka…

8. Hotel Babylon
Brytyjski (o dziwo) serial, który pokazuje od kuchni funkcjonowanie luksusowego hotelu. Został oparty na książce Imogen Edwards-Jones, która opisała nie tylko hotel, ale kulisy świata mody, muzyki, linii lotniczych… Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrobyć te książki (póki co przeczytałam Fashion Babylon, pożyczoną od Wantataste). Wracając do serialu – intrygi pracowników i przedziwne przypadki hotelowych gości szczególnie przypadną do gustu urodzonym plotkarom 😉 Słyszałam, że wszystkie serialowe historie zostały oparte na faktach, tylko imiona zostały zmienione. W końcu goście hotelowi, czują się poniekąd anonimowi, prawda? Wyczytałam, że serial doczekał się polskiej wersji o tytule „Hotel 52”!


9. Sherlock
To jest następny serial polecony przez Modną Komodę. Jak widzicie mamy podobny gust w wielu kwestiach, ale nie zawsze się zgadzamy (The Killing było porażką mojego serialowego życia ;)). Serial detektywistyczny to współczesna wersja Sherlocka Holmesa. Jest trochę dziwny – jeden sezon ma tylko trzy odciki, za to strasznie długie (chyba około 80 minut). Ze względu na to nadaje się bardziej na przelotny romans, niż na długotrwały związek (jak Dexter czy PLL). Jeśli jednak lubicie kryminalne zagadki – polecam! 

10. Układy
Kolejny odnaleziony na fali manii prawniczych seriali. Tym razem thriller prawniczy. Powiem szczerze, że… trochę się bałam po nim spać! Oglądałam go jak szalona (podczas choroby, nie miałam zbyt wiele do roboty) i chyba trochę padło mi na mózg. Serial ukazuje prawniczy świat Nowego Jorku jako bardzo brudne, niebezpieczne miejsce, w którym nie chcesz się znaleźć. Literalnie miałam koszmary. Mimo to oglądałam dalej, bo jest niesamowicie wciągający, ma TO COŚ, nigdy by mi się nie znudził, ale… pięć sezonów i koniec = nie ma niedosytu. Nie ma przeciągania agonii serialu. Idealnie!

 

To jest właśnie moja TOP 10. Zważywszy jednak na to, że jestem serialową maniaczką, z pewnością na tym nie poprzestanę. Spodziewajcie się drugiej części wpisu! 😉
Które z tych seriali widzieliście?
A może coś mi polecicie?