Moja jesienna lista książek czyli co planuję przeczytać w październiku?

Masz stronę www? Prowadzisz bloga?
Zarejestruj witrynę w TradeTracker i odbierz bonus 15 PLN na start!

Wydaje mi się, że dopiero wczoraj pisałam Wam o moich postanowieniach na jesień czyli co warto zrobić jesienią. A to było już cały tydzień temu! I tak oto, jak zwykle, mój nawyk częstego pisania znów nie miał okazji się wyrobić. Zmieni się to już wkrótce, ale o tym póki co mówić nie mogę. Dostałam od Was sporo pytań o to, co zamierzam przeczytać w październiku, skoro już zapowiedziałam, że idę na rekord. Spieszę więc z wyjaśnieniem – wszystko co wpadnie mi w ręce. Póki co odkopałam z półek książki zapomniane i pominięte. To właśnie od nich zaczynam swój maraton. Jasne, że przed przeczytaniem Wam ich nie polecę, ale przynajmniej pokrótce i w trzech zdaniach powiem, dlaczego właściwie znalazły się na mojej październikowej liście czytelniczej.

Miesiąc zaczęłam lekko, od Lauren Weisberger W pogoni za Harrym Winstonem. Jest to ta sama autorka, która popełniła Diabeł ubiera się u Prady i zyskała tym samym moją dozgonną miłość. Harrego spotkałam na facebookowej grupie sprzedażowej, na której pozbywam się swojego majątku (swoją drogą jest to ta sama grupa, na której upolowałam złotą spódniczkę, która tak Wam się ostatnio podobała!). Powieść jest luźna i niewymagająca, idealna na jesienne wieczory. Wciąga absolutnie od pierwszej strony.

Następna w kolejce będzie I że Cię nie opuszczę… czyli kontynuacja osławionego Jedz, módl się, kochaj. Boże, jaka to była wspaniała książka! Czytałam ją latem, albo nawet może wiosną, a o drugiej części jakoś zapomniałam. Filozofia podróży, jaką wyznaje główna bohaterka, prawie w 100% pokrywa się z moją. Dowiedziałam się z niej kilku mądrych i ciekawych rzeczy a przy okazji spędziłam z nią miło czas. Taka powinna być każda książka! Chciałam obejrzeć film, ale teraz boję się, że mnie on rozczaruje. Polecacie?

Sekrety księżniczki czekają już na mnie kilka tygodni. Dostałam ją od Wydawnictwa Znak i do dziś nie znalazłam na nią czasu. Jednak jeśli okaże się chociaż w połowie tak wciągająca jak Idealna, również wydana przez Znak, to nie ma się o co martwić, nie spędzę nad nią dłużej niż jeden dzień. Sekrety księżniczki opowiadają o losach muzułmanek żyjących na Bliskim Wschodzie – o mrocznych kulisach życia w arabskim świecie. Nie wiem jak Wam, ale mnie takie książki kojarzą się trochę z romansami dodawanymi kiedyś do gazet. Kompletnie inna tematyka, ale grupa docelowa podobna. I przyznam szczerze, że sama wiele z tych książek o arabskich księżniczkach pochłonęłam w jeden wieczór/weekend (no i harlequinów swego czasu podobnie). Życie kobiet w innych kulturach zawsze mnie fascynowało, myślę że wiele z Was myśli podobnie, dlatego nie mogę się doczekać aż skończę czytać i będę mogła Wam coś więcej o niej powiedzieć.

dsc09642

Lekcje Madame Chic i Francuzki nie tyją to chyba tego rodzaju książki, które kupuje się dla ładnej okładki i zdjęcia na instagramie. Wiem, że prawdziwe książkoholiczki prawdopodobnie zlinczują mnie za to stwierdzenie, ale cóż. Nie należy zapominać, że jestem przede wszystkim blogerką i estetką. Często zdarza mi się oceniać książki (i filmy!) tylko po okładce i przyznam Wam, że bardzo rzadko się mylę. Niestety o lekcjach nie słyszałam zbyt dobrych opinii, a Francuzki to… książka kucharska, w zasadzie, albo raczej książka o diecie, więc nie powinna nawet znaleźć się na tej liście. Coraz większą uwagę przywiązuję do tego co jem, więc pomyślałam, że będzie to miły dla oka i duszy start w lepsze żywienie. Do końca miesiąca planuję wypróbować 10 przepisów z tej książki. Będę Wam relacjonować na instagramie przebieg mojego małego wyzwania!

Co mi tu jeszcze zostało… Bez mojej zgody. Aż sama się sobie dziwię, że jeszcze tego nie czytałam! Jeśli śledzicie mojego bloga dłużej, to wiecie, że moim ulubionym gatunkiem filmowym jest dramat. Serio, lubię płakać, lubię jak główny bohater umiera i jak jest smutno. Wiem, jestem dziwna. A wiecie skąd ta miłość? A no właśnie zaczęła się od My Sister’s Keeper, który oglądałam kilka lat temu. Wtedy jeszcze uważałam, że na filmach płaczą tylko kompletne łajzy i moja mama. Oj, jak bardzo się pomyliłam. To był pierwszy film na którym totalnie zasmarkałam moje najbardziej wyjściowe, kanapowe dresy i stałam się człowiekiem glutem. Od tamtej pory oglądałam go już kilka razy i za każdym razem ilość smarków pozostała bez zmian. Teraz czas na książkę! Lepiej, żebym się nad nią nie mazała, bo należy do mamy Łukasza!

Nie mogę sobie przypomnieć tego powiedzonka po angielsku, które oznacza wyrzut sumienia mniej więcej. Tak więc na koniec mój mega wyrzut sumienia (i kasy). One With You kupiłam sobie w Anglii, wkręcona na maksa w serię Crossa. Chciałam być na bieżąco i przeczytać od raz najnowszą część zanim wyjdzie w Polsce. Oczywiście leży na półce do dziś i nie dość, że mogłabym teraz oddać hołd swemu lenistwu i przeczytać ją w swoim języku, to jeszcze w zasadzie kompletnie nie pamiętam na czym historia stanęła. Wypadałoby teraz zacząć całą serię od nowa nie? Dla tych, którzy nie czytali – nie warto. To coś w stylu Greya, tylko lepsze. Kompletne porno i w zasadzie nie powinnam się publicznie przyznawać, że mam takie upodobania. No ale cóż. Taką mnie macie, taką mnie czytacie.

A co u Was aktualnie na tapecie?



  • „Sekrety księżniczki” mogą się okazać naprawdę dobrą książką. Sama nie czytałam (na razie, być może po nią sięgnę), ale słyszałam dobre opinie o poprzednich książkach autorki. Więc powinno być ok, chociaż to pozycja zupełnie inna od „Idealnej”;) Chwilowo też pozostaję w arabskich klimatach, właśnie kończę „Beduinki na Instagramie” i mogę polecić;)

    • Widziałam Beduinki u Gosi (goniaroniaa) na instagramie i też mnie zaintrygowały! Ale poczekam aż będę miała czytnik e-booków 🙂

  • Kucza

    http://aleksandranajda.com/10-ksiazek-must-have-do-przeczytania-w-najblizszym-czasie/

    Ta Twoja „Francuzki nie tyją” już gościła u ciebie 2 lata temu. Co tak słabo?

    • A wiesz, wtedy strasznie dużo wydałam na książki i postanowiłam przystopować. Miałam ją gdzieś tam z tyłu głowy zawsze, ale nikt nie miał pożyczyć 🙂 A teraz wpadła mi w ręce przypadkiem – zobaczyłam ją na warszawskiej grupie sprzedażowej na Facebooku za 10 zł. Potraktowałam to jak znak 😀