Kosmetyczne hity / odkrycia 2015 roku: pielęgnacja

Rok 2015 nieuchronnie zbliża się ku końcowi. Już jutro będziemy witać nowy początek! W tym roku na blogu nie było świątecznych postów, co nie znaczy, że zapomniałam o Bożym świecie. Wracam do Was z kosmetycznym podsumowaniem roku. Nieczęsto zdarza mi się popełniać wpisy kosmetyczne, a to dlatego, że nie czuję się guru makijażu, ani też pielęgnacji. Kiedy znajdę pasujący do mnie produkt, nie zmieniam go często przez wiele miesięcy (jak nie lat). W tym roku odkryłam jednak kilka perełek, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Takie 5 absolutnych hitów kosmetycznych, które w kończącym się roku podbiły moje serce. Kto nie jest spłukany po świątecznym szaleństwie, niech zaopatrzy się w te maleństwa jeszcze zanim 2015 dobiegnie końca!

hity kosmetyczne 2015 roku pielęgnacja kosmetyki1. Próbkę szamponu z Douglasa dostałam przy okazji jakiegoś eventu. Zwykle takie rzeczy wrzucam do kosza z napisem „na podróż”, gdyż miniatury są świetną alternatywą dla ciężkiej, przeładowanej kosmetyczki podczas wycieczki. Użyłam tego produktu w Amsterdamie i totalnie się zakochałam. Szampon w mojej pielęgnacji ma spełniać jedynie dwie funkcje: myć i ładnie pachnieć. Nigdy nie byłam tak absolutnie zachwycona zapachem żadnego szamponu. Pachnie jak świeżutkie, aromatyczne mango. Obłęd! Minusem jest cena, bo życzą sobie ponad 40 zł za szampon z drogerii. Szkoda!

2. W tym roku, dzięki subskrypcji pudełeczka beGlossy odkryłam cudowną moc olejku arganowego. Wiem, że to banał, ale moja włosowa pielęgnacja zawsze ograniczała się do mycia i czesania. Hitem stał się olejek marki Artego (swoją drogą przetestowałam kilka innych produktów tej marki i wszystkimi jestem zachwycona!). Włosy są miękkie, lepiej się rozczesują, a końcówki nie ulegają tak szybko zniszczeniu, co jest szczególnie ważne biorąc pod uwagę nadchodzące mrozy.

3. VitaDerm to również produkt znaleziony w pudełeczku beGlossy i również w składzie zawiera olejek arganowy. Zimą skóra moich dłoni wyjątkowo szybko się przesusza i do tej pory najlepszy dla mnie był różowy krem Johnson. Kobieta jednak potrzebuje zmian i obecnie używam właśnie tego. Nawilżenie utrzymuje się kilka godzin w zadowalającym mnie stopniu. Uwielbiam też krem do rąk z Bath & Body Works, ale jest to głównie kwestia obłędnego zapachu, nie czarujmy się.

4. Od pewnego czasu powróciłam do przedłużania (a raczej zagęszczania) rzęs. Moja stylistka doradziła mi odstawienie mleczka do demakijażu i rezygnację z płynów, które zawierają glicerynę. W Rossmannie znalazłam płyn do demakijażu oczu od Bielendy. Wreszcie ktoś pomyślał o przedłużanych rzęsach! Dzięki „beztłuszczowemu” składowi” moje doczepki trzymają się dłużej (a nic mnie nie denerwuje tak jak gubienie rzęs). Polecam!

5. Kto nie słyszał o odżywce milion w jednym od Eveline? Zachwalają ją na niemal każdym forum, lecz niedawno okazało się, że ma tyle przeciwniczek co i zwolenniczek. Profesjonaliści zdecydowanie odradzają jej używanie. Ja się na tym nie znam, zaufałam więc mojej manicurzystce i postawiłam na Sally Hansen Diamond Strength. Używam jej po zdjęciu hybrydy (choć to u mnie rzadkość) i jej działanie na moje czasem zmęczone paznokcie jest wręcz zbawienna. Poleciłam wszystkim koleżankom, polecam i Wam!

A jak to jest u Was? Odkryłyście coś wyjątkowego w 2015 roku?