Jesienne zmiany w sypialni

Listopad 21, 2017 3 komentarze

Wraz z nadejściem jesieni do naszego domu zawitała, jak ja to mówię, czwarta fala minimalizmu. Ja rzuciłam się w wir sprzątania i pozbywania się wszystkich możliwych rzeczy, Łukasz zaopatrzył nas w książki mające uporządkować nasze życie. Mamy od teraz stawiać jeszcze bardziej na jakość i wyznawać mniej znaczy więcej. Jestem jednak fanką złotego środka i dobrze wiem, że z popadania ze skrajności w skrajność jeszcze nic dobrego nie wynikło. Nie jestem w stanie żyć otoczona jedynie 100 rzeczami i wcale nie chcę się na siłę zmieniać. Staram się więc rozpocząć ewolucję zamiast rewolucji.

Zmiany zaczęły się od sypialni. Chciałam, żeby w tym pomieszczeniu było przytulnie, ale ilość przedmiotów znajdujących się przy łóżku zwyczajnie mnie przytłaczała. Nie mówię już nawet o tym ile kurzu gromadziło się na tych wszystkich durnostojkach. Eksmitowałam wszystkie ramki, szkatułki i kosmetyki, zostały same świeczniki.

Jednak chyba największą zmianą tego sezonu jest… nowy materac. Wprowadzając się do mieszkania postanowiliśmy tymczasowo postawić na opcję budżetową i spać na materacach z Ikea, póki nie dorobimy się lepszego. Jak to bywa z rozwiązaniami tymczasowymi, trwają najczęściej kilka lat. Tak było i w naszym przypadku. Do zmian zainspirowała nas firma PlantPur, producent ekologicznych materacy. Nigdy nie interesowałam się taką tematyką, ani tym bardziej nie planowałam tego typu współpracy, ale zainteresował mnie model Natural, bo jest naturalny, ekologiczny i… aloesowy. Dobry dla alergików i zdrowy dla kręgosłupa. Jak to wygląda w praktyce?

Ja:

Przeraził mnie ciężar i wielkość materaca. Dodatkowo jego gabaryty zwiększały się z każdą sekundą (materac puchnie przez pierwsze 24 godziny od rozpakowania)! W efekcie końcowym nasze łóżko “urosło” o ponad 10 cm i siedząc na nim macham nogami jak mała dziewczynka. Tosia ryzykuje życie wskakując i zeskakując i było to dla niej trudne szczególnie po operacji. Materac byłby idealny do nieco niższej ramy niż nasza.

Ucieszyłam się za to na widok materaca nawierzchniowego w pokrowcu, bo dzięki temu łatwiej mi będzie zdjąć-uprać-wysuszyć w domowych warunkach. To bardzo higieniczne rozwiązanie. Taki materac przydałby się mojemu tacie, który jest uczulony na roztocza.

Przeszkadzał mi jego zapach, dlatego zdecydowałam się założyć prześcieradło (teoretycznie zbędne przy materacu nawierzchniowym). Wolę bezzapachowe materace, ale rozumiem, że naturalny skład niesie za sobą naturalny zapach.

Zdziwiła mnie jego twardość więc… pierwszej nocy się nie wyspałam! Właściwie minął tydzień zanim przyzwyczaiłam się do tej nowej jakości. Teraz śpię jak małe dziecko, a rano nie chce mi się wstawać z łóżka. Znalazłam też zastosowanie dla zagłówków!

Wreszcie śpimy na porządnym materacu i wiem, że to był dobry wybór!

On:

Miał małe trudności z rozpakowaniem zrolowanego materaca. To znaczy z drugiej strony, że był świetnie zabezpieczony. Oprócz folii znajdował się też w pokrowcu, a do kompletu dołączony był specjalny nożyk, którego niestety nie zauważyliśmy.

Od razu spodobał mu się jego zapach, mówi, że kojarzy mu się z naszą azjatycką podróżą i dzięki temu łatwiej mu się zasypia.

Wydał mu się bardzo twardy, ale już pierwszej nocy doskonale się na nim wyspał. Łukasz lubi twarde materace, to zdrowe dla kręgosłupa i jest do tego przyzwyczajony.

Ucieszył się najbardziej z dołączonych zagłówków i mówi, że tego najbardziej mu w naszym łóżku brakowało.

W następnej kolejności chciałabym wymienić zasłony i zrobić porządek w szafie. Mam tam dziesiątki ubrań, które ładnie wyglądają ładnie na wieszakach, ale wcale nie mam ochoty ich nosić. Szczególnie zimą, mogłabym cały czas nosić legginsy i za duży, najgrubszy na świecie sweter. Też tak macie?