Jak wygląda życie magistra? Co nowego znajdziecie w mojej biblioteczce? Jaki jest mój magiczny sposób na dobry sen?

Lipiec 8, 2015 8 komentarzy

Ostatnio mało piszę, to fakt. Odpoczywam po obronie staram się odreagować różne stresy, które niestety narastają, zamiast topnieć. Chciałabym jednak wrócić do regularnego blogowania. Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy dodawałam posty co drugi dzień? Ja już chyba nie. Czas sobie przypomnieć! Najlepszym lekarstwem na smutki jest praca. Na brak weny i wypalenie, mam nadzieję, również.

Po obronie zabieram się za listę książek, które czekały “w kolejce”. Na pierwszy ogień poszły niedokończone 52 tygodnie, historia Majki, która postanowiła zmienić swoje życie. Trochę o minimalizmie, trochę o tym, co w życiu ważne a o czym nie pamiętamy. Książka przyjemna, aczkolwiek mam wrażenie, że w połowie autorce kończą się pomysły i sama chciałaby dokończyć wreszcie swoje dzieło. Czasami tak jest, że porywamy się z motyką na słońce i w połowie naszej misji mamy zwyczajnie dość. Często cierpi na tym jakość tej drugiej połowy. Też tak macie? Zostało mi jeszcze kilka stron, mam nadzieję, że końcówka pozytywnie mnie zaskoczy. Następna w kolejce jest Sztuka makijażu, do której zaglądałam już kilka razy, Człowiek, który stworzył Zarę, kolejna część trylogii Crossa (prawdopodobnie lepszy pornos od Greya), 50 twarzy wyżej wymienionego i nowa książka Kominka. Prawdopodobnie jeszcze kilka innych, o których zapomniałam. Lista spora, ale chętnie przyjmę Wasze sugestie i wzbogacę ją o kolejne tytuły!

*Bycie miłym to przekleństwo jest gniotem. Nie kupujcie tego, chyba, że należycie do kategorii ludzi “ta pani stoi mi szpilką na stopie, ale boję się zwrócić jej uwagę, więc cierpię w milczeniu”.

11421897_851476084901763_1094304839_nCzytam, spaceruję, nadrabiam zaległości z dawno nie widywanymi znajomymi. Dzisiaj oglądałam najnowszą kolekcję reserved (troszkę na snapie: antoinette_blog), wczoraj opalałam się z Furious Squirrel i Wantataste. W Parku Moczydło, na Woli są całkiem fajne baseny, coś na kształt naszego lubelskiego “kompleksu” nad zalewem. Od czasu do czasu pozwalam się popieścić prądem w bodylab fitness. Można powiedzieć, że znów jestem stałą bywalczynią Woli.

Skończył się mój herbatkowy detox Fruiteatox. Szczególnie tęsknię za nocną herbatką, którą opisywałam Wam w tym poście. Mieszanka ziół (głównie rumianek) zawarta w tych małych saszetkach działała na mnie jak narkotyk. Zasypiałam szybciej i budziłam się wyspana. Poważnie, odkąd się skończyła jakość mojego snu jest nieporównywalnie gorsza. Po wakacjach zamawiam kolejną dostawę! A jeśli macie swoje sprawdzone sposoby na poprawę snu, proszę podzielcie się w komentarzach! Chciałabym się znowu wyspać.
herbataNa koniec małe WIELKIE podziękowania. Dzisiaj na Instagramie zobaczyłam okrągłą liczbę 30 tysięcy! Dziękuję za każdy komentarz i miły gest, to dzięki Wam jestem tu gdzie jestem. Dzięki Wam ten blog się rozwija, a ja razem z nim! Każda sugestia jest dla mnie cenna, więc piszcie śmiało co chcielibyście oglądać na blogu.