Jak było na see bloggers & co można zobaczyć w Trójmieście w 24 godziny

Lipiec 28, 2016 4 komentarze

W Poniedziałek w nocy wróciliśmy z See Bloggers, konferencji dla blogerów obywającej się co roku w Trójmieście. Wróciliśmy tak naładowani pozytywną energią, że od razu mieliśmy ochotę zabrać się do pracy. Głowę mam pełną pomysłów i cały czas pojawiają się nowe! Pierwszy raz w życiu też nie kończy się na pomysłach – mam energię do działania. Nic nigdy nie dało mi takiego kopa motywacyjnego, jak słuchanie kolegów i koleżanek po fachu którzy dzielą się swoją wiedzą. I w dodatku mają tej wiedzy znacznie więcej niż ja… Na niektórych wykładach czułam się jak pierwszy Janusz Blogosfery! Ale dzięki Wam za rok już nie będę Januszem (ani Grażyną). Przede mną wiele miesięcy pracy, ale mam silną motywację, żeby wykorzystać w pełni zdobytą wiedzę i tworzyć tego bloga dla Was, moich czytelników, z jeszcze większą pasją i zapałem.

Dziękuję wszystkim organizatorom See Bloggers, a w szczególności Ani i Kubie z fashionable za możliwość wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Wspaniale było spotkać się z innymi blogerami, podzielić wiedzą i wzajemnie zainspirować. Do zobaczenia za rok!

DSC08676

Dobra dobra, konferencja odbywała się w weekend. A co z resztą czasu? Od niedzieli, od 17:00 mieliśmy mniej więcej dobę na sprawdzenie, co oferuje nam Trójmiasto. Wierzcie lub nie, ale to była moja pierwsza wizyta! Nie czuję się ekspertką na tyle, żeby polecać Wam miejsca i knajpy, bo moje zwiedzanie było dość spontaniczne i zdecydowanie chaotyczne. Mieliśmy do dyspozycji w zasadzie jeden wieczór i jedną dobę. Postawiłam sobie 3 główne cele do zrealizowania. Wejść na molo w Sopocie, zobaczyć Gdańską starówkę i Żurawia oraz… pójść na plażę. Cel przystępny, całkowicie osiągalny, tym bardziej, że już poprzedniego dnia udało nam się zajrzeć na plażę w Gdyni, obejrzeć malowniczy zachód słońca w porcie w asyście pijanego Pana Żula z ręką w majtkach i zrobić sobie zdjęcie z Kołem w tle. Gdyni jako takiej nie mieliśmy czasu zobaczyć, a szkoda. Zostawimy ją sobie na następną wizytę. W Sobotę zdążyliśmy wejść na sopockie molo, za całe 15 złotych i powiem Wam, że było warto. Piękny widok, mega klimatyczne miejsce i piękne fotki na białych ławkach to zdecydowanie coś, co blogerki lubią najbardziej! Poszliśmy też na kolację na Monciak i widziałam słynny krzywy domek. Dopiero później dowiedziałam się, dlaczego jest słynny. Tak samo jak Zatoka Sztuki. Kto ogląda mojego snapa, ten był tam razem ze mną (moja nazwa: antoinette_blog)!

IMG_8643W Poniedziałek postawiliśmy na Gdańsk i jego przepiękną starówkę. Najbardziej podobało mi się nad kanałem, chociaż przyznam, że żuraw to rozczarowanie mojego życia. Nie potrafię Wam tego wyjaśnić, ale wyobrażałam go sobie kompletnie inaczej. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, w tym stylizację, którą zobaczycie następnym razem i nagraliśmy całe mnóstwo snapów. Gdańska architektura i klimatyczne uliczki zrobiły na mnie ogromne wrażenie! Mogłabym je fotografować bez końca. Szkoda, że mimo Poniedziałku natężenie turystów było praktycznie nie do zniesienia. Muszę wrócić tam jesienią! I korzystając z faktu, że w tym miejscu tekstu prawdopodobnie mam jeszcze Waszą uwagę, proszę, pięknie proszę, polećcie mi jakieś fajne miejscówki w Trójmieście!

IMG_8648Kolejnym naszym celem stała się plaża w Jelitkowie. Gdyby nie aplikacje Uber i MyTaxi z pewnością by się to nie udało. Nie wystarczyłoby nam czasu na dojazdy, lub zwyczajnie zbankrutowalibyśmy. Dzięki programom partnerskim tych dwóch aplikacji zaoszczędziliśmy mnóstwo kasy na przejazdach! I tak jeśli wpiszecie hasło “uberaleksandranajda” w aplikacji Uber, w zakładce promocje, otrzymacie 25 zł na pierwszy przejazd. Zwykle oznacza to kompletnie darmową przejażdżkę, bo ceny za ubera są śmiesznie niskie. Kiedy wykorzystacie swój voucher, ja dostanę taki sam. MyTaxi działa tak samo. Mój kod to “aleksandranaj“, a kwota do wykorzystania to 50 zł. Myślę, że to fajne rozwiązanie bo motywuje do polecania tych przejazdów innym osobom. Tym bardziej że obie apki działają już w wielu miastach w Polsce. No i taki system poleceń jest fair, no nie?

Wracając na plażę, był to czas kompletnie stracony. Tak obrzydliwie brudnej, gloniastej i kwitnącej wody oraz dzikiego tłumu parawaniarzy nie widziałam chyba nigdy. Szybko zdecydowaliśmy się na spacer promenadą aż do Sopotu. W końcu chciałam zaliczyć Zatokę Sztuki! Po drodze jadłam najlepszą rybę w swoim życiu i super sałatkę z arbuzem. Warto o tym wspomnieć, bo z reguły nie lubię ryb i ciężko mi dogodzić w tym temacie. Polecam Wam więc szczerze tawernę z tego zdjęcia. Na pewno tam wrócę, spróbować innych dań z karty. Kiedy dotarliśmy do celu, spotkało nas kolejne rozczarowanie. Wylansowana przez celebrytów Zatoka Sztuki to w rzeczywistości kompletnie nic specjalnego. Ładne miejsce do zdjęć i nic poza tym. Mimo wszystko cieszę się, że zobaczyłam dokładnie to co chciałam i z przyjemnością wrócę kiedyś do Trójmiasta. Na pewno za rok, na kolejną edycję See Bloggers, ale może wcześniej, kto wie. Dlatego bardzo przydadzą mi się Wasze rady odnośnie tego co zobaczyć, zjeść, gdzie pójść (i na pewno nie tylko mnie). Piszcie w komentarzach!

IMG_8589