Czy postanowienia noworoczne się spełniają? Czy w ogóle mają sens?

Styczeń 1, 2015 7 komentarzy

Nigdy wcześniej na blogu nie pojawiały się postanowienia noworoczne. Nigdy też nie spisywałam ich w prywatnych notatkach dla własnych potrzeb. W ogóle nie zastanawiałam się, co przyniesie mi kolejny rok. Brałam, co dawało mi życie. Płynęłam na fali. Nie chciałam od siebie wymagać, bojąc się porażki. Rozczarowania samej siebie. W końcu no expectations, no disappointments!

Ale wiecie co? Postanowienia Noworoczne to nie jest takie wishful thinking, ani list do Świętego Mikołaja. To jest l i s t a c e l ó w. Twoja własna lista rzeczy do zrobienia, droga do samorealizacji. Jeśli jej nie wypełnisz, nie odhaczysz wszystkich punktów nikt Ci nic nie powie, nic nie zrobi. Ale fakt, że zrealizowałaś większość, albo chociaż część, dając z siebie absolutnie wszystko, pozwoli Ci być dumną z siebie – zaliczyć rok do udanych! Będziesz dzięki temu bliżej tego, kim chcesz się stać.

Postanowienia Noworoczne się NIE spełniają. TY je REALIZUJESZ. Nie od dziś wiadomo, że zmaterializowane i skonkretyzowane cele łatwiej jest osiągnąć. Robisz listę i lecisz po kolei. Odczuwasz satysfakcję ze skreślania. Moim pamiętnikiem, moją kartką jest ten blog. To właśnie tu jest moja lista. Wrócę tu za rok, lub będę zaglądać co jakiś czas, zgłaszać się po motywacyjnego kopa. I skreślę wszystkie punkty! A Wy?

1. Pojadę wreszcie w zajebistą, egzotyczną podróż, przekroczę granice Europy!

2. Przestanę tyle przeklinać, to musi brzmieć obrzydliwie.

3. Wracając do egzotycznej plaży, będę na niej leżeć w bikini mając fantastyczną figurę!

4. Pracę magisterską skończę pisać do… powiedzmy końca marca. To wyzwanie, biorąc pod uwagę, że jeszcze nie zaczęłam.

5. Będę czytać co najmniej jedną książkę w miesiącu.

6. Systematycznie pisać bloga. Częściej dodawać posty. Sprawiać, żeby te posty były lepsze, bardziej… treściwe. Nie zaniedbywać social media. Chcę mieć z Wami kontakt, ale niestety aktywizacja czytelników nie jest moją mocną stroną.

7. Nauczyć się malować. Swoją twarz oczywiście. W 2014 dowiedziałam się, do czego służy róż i bronzer. Ciekawa jestem czego dowiem się w 2015!

 

Mam jeszcze kilka, ale zostawię je dla siebie, może spiszę na osobnej kartce. W każdym razie 7 to szczęśliwa liczba. A Wy, spisaliście już swoje?