Co przywiozłam z Anglii, co warto kupić w Primarku oraz jak sprzedać ten sam produkt 3 razy drożej

Minęło już sporo czasu od mojego powrotu z krótkich wakacji w Anglii. Spędziłam kilka dni w małym miasteczku w środkowej Anglii ciesząc się towarzystwem mojego brata ciotecznego i jego rodziny. Co ciekawe przez ten krótki czas dostałam sporo wiadomości z pytaniami, jak podoba mi się w Londynie. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo miłe ze strony moich czytelników, ale ja nigdzie nie użyłam słowa Londyn. Jednemu poirytowanemu panu na instagramie musiałam wytłumaczyć, że Londyn (L) należy do zbioru Anglia (A), a nie odwrotnie. Ku mojemu przerażeniu, nie zrozumiał. Nie wiem z czego to wynika. Wracając do tematu, chciałabym Wam pokazać co udało mi się tym razem wepchnąć do bagażu podręcznego. Wpis dodaję z takim kosmicznym opóźnieniem, bo angielska pogoda sprezentowała mi dwutygodniowy pobyt w łóżku na antybiotykach. Z natury nie jestem chorowita i nie potrafię leżeć na kanapie i konać, ale jednak podczas choroby znacznie spada moja motywacja, a antybiotyk zabija wenę. Nie chciało mi się nawet robić zdjęć! Później w natłoku innych spraw zwyczajnie zapomniałam o tym poście a dziś już szykuję się na kolejną wyprawę! Ostatni dzwonek na angielski post!

3 najpopularniejsze „kategorie zakupowe”, które trzeba zaliczyć będąc w Wielkiej Brytanii to oczywiście ubrania, kosmetyki i słodycze. Najbliższa jest mi ostatnio ta trzecia…

DSC06482Wybierając słodkie pamiątki stawiam na próbowanie nowych rzeczy. Kupuję w zasadzie tylko to, czego nie mogę dostać w Polsce. Jak widzicie tym razem poszalałam i zapasów starczy mi na długie miesiące. Prawie wszystko jest czekoladowe! Szaleństwo! Słodycze najbardziej opłaca się kupować w „funciakach” (wszystko po funcie) i dyskontach z żywnością. Znajdziecie tam produkty o kończącej się dacie ważności lub lekko przeterminowane. Na początku miałam co do tego zastrzeżenia, ale… umówmy się. Słodycze tego typu to 100% chemii, to się nie ma prawa zepsuć ; )

fluffNajciekawszym odkryciem tego roku jest śmieszna pianka, którą można dodać do kawy lub posmarować rogaliki/tosty/co kto lubi. Trudno opisać jej konsystencję, ale to coś jak roztopione pianki. Zdecydowanie jedna z tych rzeczy, którą się albo kocha, albo nienawidzi. Za funta – zdecydowanie warto się przekonać!

Dobra, przejdźmy do konkretniejszej części programu, czyli do ciuchów i pierdółek do domu. Ostatnio bardziej niż kupowanie szmatek kręcą mnie właśnie akcesoria do wystroju wnętrz (czy to już starość?). Na ciuchach staram się oszczędzać. Zawsze lubiłam kupować w ciuchlandach, więc nie mogłam odmówić sobie wizyty w angielskiej wersji (new life). W tym outlecie są rzeczy nowe i używane, z powycinanymi metkami. Moja bratowa jest mistrzynią w łowieniu różnych rzeczy dobrych marek za śmieszne pieniądze. Mnie udało się jedynie upolować białą bluzkę i koszulę dla Łukasza. Nie mam zdjęć tych łupów, białą bluzkę za funta możecie zobaczyć poniżej. Dacie wiarę, że to jedyne zdjęcie, jakie mam z magnoliami? Dlaczego wszystkie moje ulubione kwiaty tak szybko przekwitają? Nigdy nie zdążę się nimi nacieszyć.

magnolie sheintop – new life; kurtka – SheIn (tutaj); trampki – Converse via Shopbop; torba – Michael Kors dostępna na Shopbop

Resztę ciuchów i dwie pary butów kupiłam w Primarku. Wbrew powszechnej opinii jakość tych produktów nie odbiega od sieciówkowych. Co to znaczy? To znaczy, że trzeba znać się na materiałach, żeby kupić coś porządnego. Jedna szmatka zniszczy się już po pierwszym praniu, inną spokojnie zostawisz dla wnuków. Niektóre rzeczy z Primarku mam i noszę od 6 lat i wciąż nadają się do chodzenia! Nie urodziłam się ze szmatoradarem wbudowanym z mózg, ale wszystkiego da się nauczyć. Patrz na metki ze składem a na pewno wyjdziesz na tych zakupach korzystnie! Nie nastawiaj się na cuda w przypadku butów – raczej są na jeden sezon, choć tu też zdarzają się wyjątki. Miałam kiedyś dwie pary tenisówek, kupionych właśnie 6 lat temu za 2 funty i jedne z nich służą mi do dziś (drugie zgubiłam. nie pytajcie jak można zgubić buty). Jeszcze tylko wspomnę o cenach. Niestety Primark drożeje z roku na rok. Pamiętam czasy, kiedy za 400 zł kupowało się dwie walizki ciuchów, dziś w tej cenie już tak nie poszalejesz. Sieciówka zmuszona była zapłacić gigantyczne kary za aferę z metkami („pracownicy” umieścili na metkach serii ubrań wstrząsające apele o pomoc, pracowali w nieludzkich warunkach) co odbija się teraz na klientach. Całe szczęście warunki pracy ludzi (podobno) się poprawiły.

buty primark

Balerinki, które widzieliście już w tej stylizacji, prawdopodobnie przetrwają więcej niż sezon. Nie spodziewałabym się natomiast tego samego po cichobiegach z prawej. Nie wiem, czy przeżyją pierwsze pranie, ale są bardzo wygodne i planuję zabrać je dzisiaj na Majorkę. Dam znać, czy w ogóle wrócą do Polski! Nie mogłam sobie również odmówić uroczych piżamek, zwykłych jegginsów i prostej bluzy, bielizny w pieski, t-shirtów z fajnymi nadrukami oraz instagramowych akcesoriów… Nie mogło również zabraknąć świeczek. Za całość zakupów w Primarku zapłaciłam niecałe 50 funtów. To wciąż jest bardzo dobra cena.

ciuchy primark

DSC06739DSC06733 DSC06738 DSC06749Nie wszystkie rzeczy z powyższych zdjęć są z Primarku. Część kupiłam w b&m, funciaku i home bargins. Do tych sklepów warto zajrzeć! Odwiedziłam też supermarkety (dla porównania cen) i księgarnię. Nie wiem czy powinnam się tym chwalić, ale w Anglii była już wydana kolejna część mojego ulubionego romansu. No co, przecież nie czytam samch kodeksów i poradników. Mniej ambitne książki też są człowiekowi potrzebne! Kupiłam więc angielskie wydanie, połączę przyjemne z pożytecznym, bo dawno nie czytałam książek po angielsku.

crossA po co zwiedzałam supermarkety? Chciałam zobaczyć, jak bardzo różnią się cenowo i zaopatrzeniowo od tych w Polsce oraz między sobą. Wiadomo, tak jak wszędzie są Biedronki, ale są też Almy. To gdzie kupujesz zależy od tego, ile masz w portfelu. A ceny różnią się znacznie! Na najdrobniejszym produkcie typu mleko możesz zaoszczędzić (lub stracić) nawet funta. Czym jednak różni się kupowanie w droższym Waitrose od kupowania w Tesco? Komfortem to raz. Bo przestrzeń między półkami jest zdecydowanie większa niż w tańszych marketach. Do tego jest nieskazitelnie czysto, obsługa jest przemiła i zdecydowanie bardziej chętna do pomocy niż gdzieś indziej. Do dyspozycji masz someliera (serio!) a do zakupów dołączają książeczkę win i drugą z aktualnie modnymi przepisami. Oczywiście wzięłam. Druga sprawa jest taka, że jak powszechnie wiadomo, ładne jedzenie lepiej smakuje. Człowiek jest w stanie wydać więcej pieniędzy na coś, co odpowiada jego poczuciu estetyki, nawet jeśli chodzi o chusteczki higieniczne. Szczególnie jeśli człowiek jest kobietą. W droższym markecie znaczna część produktów miała śliczne, przykuwające wzrok opakowania i ułożone były kolorystycznie. W ten sposób można sprzedać nawet najgorszej jakości produkt 3 razy drożej. Nawet jeśli to przysłowiowe g. w papierku, to ważne, żeby papierek urywał d.! Poniżej kilka zdjęć dla zobrazowania moich zachwytów. Głupio mi było chodzić po markecie i cykać zdjęcia, ale serio, nawet miód jest w pięknym, estetycznym słoiczku!

IMG_6972 IMG_6976 IMG_6977W prawym dolnym rogu kolażu możecie wypatrzeć moją świecę. To chyba najdroższy produkt, jaki mam z Anglii. Została ręcznie wykonana w hrabstwie Somerset i pachnie obłędnie. Prawdopodobnie nigdy jej nie podpalę, tylko będę podziwiać design i zapach. Rozpisałam się dzisiaj niemiłosiernie, co nie? Daję Wam już spokój i zabieram się za pakowanie – do kolejnej wycieczki już tylko 7 godzin!


'Co przywiozłam z Anglii, co warto kupić w Primarku oraz jak sprzedać ten sam produkt 3 razy drożej' 5 komentarzy

  1. Czerwiec 24, 2016 @ 15:40 10 plażowych gadżetów, które umilą Ci wakacje! | Aleksandra Najda

    […] było, który drink jest mój (nie ruszać!). Mój kubeczek jest z Primarku, pokazywałam go w tym poście. Możecie jednak dostać takie prawie wszędzie. Widziałam fajne w Tesco, Tigerze i Pepco. A […]

    Reply

  2. Lipiec 3, 2016 @ 23:32 Marta

    Do Waitrose bede chodzic chyba tylko po czekoladę 😀 Bo co jak co, ale jestem straszną sknerą 😛 Świetny post kochana! ♥

    Reply

  3. Lipiec 3, 2016 @ 23:34 Marta

    Nie opublikował mi się komentarz 🙁
    A pisałam że do Waitrose będę śmigać tylko po czekoladę bo jestem straszną sknerą i okrutnie oszczędzam na zakupach 😀

    Reply

  4. Maj 12, 2017 @ 20:08 Uprzejma

    Chyba chodziło Ci o ‚półkę’, nie pułkę… 🙂

    Reply

    • Maj 13, 2017 @ 07:01 Aleksandra Najda

      haha, dzięki, czasem jak szybko piszę lub jestem zmęczona, zdarzają mi się błędy.

      Reply


Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.