Co można zrobić z pigwy (pigwowca) i czy warto ją spożywać?

W zasadzie każda pora roku, jeśli nie każdy miesiąc w roku, obfituje w naturalne przysmaki z których warto korzystać. Niestety ludzie albo nie zdają sobie z tego sprawy, albo zwyczajnie nie chce im się czerpać z darów przyrody ;). Tym samym marnowany jest kwiat czarnego bzu wiosną, tak samo z resztą jak zbawienna majowa pokrzywa, mirabelki latem, a pigwa jesienią. W sumie w zimie nic się nie marnuje chyba, bo w zimie nic nie żyje. W tym roku postawiłam sobie za cel czerpanie pełnymi garściami z dostępnych dobroci i zrobiłam zarówno herbatkę z pokrzyw, jak i sok z kwiatu czarnego bzu oraz nawet dżem z mirabelek! Żadna witamina nie spadła na ziemię i nie zgniła! Żadnej nie przepuściłam. Do kompletu brakuje już tylko przetworów z pigwy, ale nie wiem, czy to zadanie mnie nie przerośnie. I tak uważam, że mogę być z siebie dumna.

Dla tych, którzy nie znają tej rośliny – pigwa (pigwowiec…) to taki piękny krzew kwitnący na czerwono. Stanowi cudowną ozdobę przydomowego ogrodu. Jego owoce przypominają małe jabłka, są twarde i bardzo kwaśne. Pigwolog ze mnie żaden, ani też ogrodnik, dlatego sama do dziś nie wiedziałam czym się różni pigwa od pigwowca. Polecam Wam w tym celu przeczytać ten artykuł. Dzięki niemu dowiedziałam, się, że piękny krzew rosnący w moim ogrodzie to nie pigwa, jak mówiono mi przez całe życie, a właśnie pigwowiec. Mylenie tych nazw jest podobno bardzo pospolite. Wracając do tematu tak właśnie wyglądają jego owoce:

img_0021

Warto zwrócić na nie uwagę i uwzględnić w codziennej, jesienno-zimowej diecie. Dlaczego? Zawierają ogromne ilości witaminy C i innych witamin. Są bogate w błonnik pokarmowy. Naczytałam się ostatnio o ich właściwościach leczniczych i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Oprócz dość oczywistego leczenia i zapobiegania przeziębieniu, pigwowiec (w tym przypadku jego nasiona) pomagają przy chrypce i pielęgnacji suchej, podrażnionej skóry. Z nasion robi się napar i tym naparem można… naparzać. Na pewno w najbliższej przyszłości zgłębię ten temat pod kątem kosmetycznym. Wracając do zdrowia, Owoce pigwowca pomagają zwalczać wirusy, a nawet i biegunki. Tutaj przeczytacie więcej i mądrzej na temat innych pozytywnych skutków ich spożywania. Brzmi przekonująco prawda? Oczywiście nie twierdzę, że od dziś mamy leczyć się tylko tym, ale jeśli możemy chociaż w minimalnym stopniu ograniczyć łykanie pigułek i suplementów diety i zastąpić je pysznymi i zdrowymi owocami, które są na wyciągnięcie ręki, to czemu by nie spróbować? Na pewno nie zaszkodzi. Swoją drogą uważam, że to całkiem fajna sprawa zrobić samemu jakieś przetwory. W tym roku w mojej kuchni został wyprodukowany pierwszy dżem w moim życiu. A zaczęłam od? Mirabelkowego. Trochę niestandardowo, bo wcześniej takiego nawet nie jadłam, ale zdecydowanie nie żałuję. Wyszedł przepyszny, kwaśny jak lubię. Słodziłam go brązowym cukrem, sama zbierałam owoce i mam z tego ogromną satysfakcję! Nie lubię jak coś się marnuje, więc pigwy z ogrodu też na pewno nie zostawię na pastwę mrozów.

img_0020

Sposobów na wykorzystanie owoców pigwowca jest niezliczona ilość. Można zrobić z nich nalewkę lub syrop, który polecam dodawać do herbaty przez całą zimę. Taki właśnie sok zawsze robił mój tata dzięki czemu wszystkie jesienne i zimowe przeziębienia przechodziły bokiem. Bardzo dużo z tym jednak roboty, bo trzeba kroić owoce w ósemki i wydłubywać nasiona. Potem się to obgotowuje, obsmaża, słodzi, zalewa… Wersja na teraz i dla leniwych (dla mnie): dodawać pokrojone plasterki pigwy do ciepłej herbaty. Efekt podobny do wykorzystania cytryny, albo nawet smaczniejszy. Z owoców pigwowca można zrobić też świetny, kwaśny dżem, albo nawet galaretkę. Super pomysły na zdrowe smakołyki dla dzieci z pigwowca znalazłam na tej stronie. Wszystkie przepisy łatwo znajdziecie przy pomocy wujka Google. Sama w życiu bym na to nie wpadła, a na pewno z nich skorzystam!

Jeśli nie macie w pobliżu krzewu, z którego można bezkarnie zebrać owoce, polecam Wam udać się na lokalny bazarek. Z pewnością jest tam ktoś, kto oferuje swoje owoce. Ja znalazłam kilka takich ogłoszeń na warszawskiej grupie facebookowej (około 8 zł za kilogram), ale jestem pewna, że na olx też coś będzie. To co robicie?



'Co można zrobić z pigwy (pigwowca) i czy warto ją spożywać?' 10 komentarzy

  1. Październik 21, 2016 @ 09:12 Wiesia

    Owoce Pigwowca ( wygląda jak żółta twarda gruszka) można kupić na sztuki w marketach Lidl lub Kaufland. Cena ok 2,50 za szt, ale są duże i aromatyczne, bo dojrzewały w słońcu Italii, gdzie rosną na dosyć sporych drzewach. Dokupuję i mieszam z pigwami z mojego ogródka. Robię dżem (nauczyłam się we Włoszech) oraz kroję drobno, dosładzam trochę i używam zamiast cytryny do herbaty. Oczywiście nalewka z pigwy też jest wyśmienita. Pozdrawiam.

    Reply

  2. Październik 22, 2016 @ 11:18 Panna Nika

    U nas stoi nastawione winko i nalewka 🙂 Z pigwy z własnej działki 🙂 Spróbuję z owoców z nalewki zrobić konfiturę – nic się nie może zmarnować 😉 Ale roboty z tym jest od groma, owoce są mega twarde i trudno je wypestkować…

    Reply

  3. Październik 22, 2016 @ 14:28 Asia | Stacja Styl

    Ale super! Trochę wstyd się przyznać, ale do dzisiaj nie wiedziałam nawet, jak wygląda pigwa, mimo że nie raz zamawiałam herbatę pigwową. Nie wiedziałam, że ten owoc ma tyle dobroczynnych właściwości. Muszę koniecznie spróbować. Ciekawa jestem, czy jest gdzieś do kupienia blisko mnie – mieszkam prawie w centrum i sklepów jest masa, ale pigwa nigdy nie rzuciła mi się w oczy. Może muszę pójść za Twoją radą i poszukać bazarku.

    Reply

    • Październik 28, 2016 @ 16:40 Aleksandra Najda

      Wcale nie wstyd! Ja gdybym nie miała jej w ogrodzie, to pewnie też bym nie wiedziała, bo nigdzie indziej nie widziałam krzewu. Mieszkasz w centrum jakiego miasta? Warszawy?

      Reply

  4. Październik 23, 2016 @ 17:57 Jarek z rzymskiezakupy.pl

    Ja w tym roku robię różne nalewki, z pigwy również. Zobaczymy jak wyjdą.
    Pozdrawiam
    jarek

    Reply

  5. Październik 28, 2016 @ 08:59 Beata P.

    Pigwa jest rewelacyjna;) W tym roku moi Rodzice uruchomili domową produkcję soku z tego owocu i muszę przyznać, że naprawdę dobrze im to wyszło, a sok bardzo szybko znika. Nie wiem czy wystarczy go nam na całą zimę;)

    Reply

    • Październik 28, 2016 @ 16:41 Aleksandra Najda

      Tak jak mój sok z czarnego bzu – wyszedł zanim zima na dobre do nas zawitała! 😀

      Reply


Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.