Barcelona – 5 powodów, dla których musisz tam jechać

Sierpień 9, 2018 2 komentarze

… tylko nie w sierpniu.

Nadaję do Was prosto z piekarnika, z sauny suchej, jądra ziemi, afrykańskiej głuszy, ale w środku miasta. Mam na sobie tylko majtki, a i tego żałuję (to nie jest seks czat! jesteś na właściwej stronie!). Spędzam ten tydzień bujając się ze znajomymi po moim ulubionym mieście na świecie – Barcelonie, a przez bujanie się mam na myśli czołganie się z jednej klimatyzowanej restauracji do drugiej i skakanie jak małpa między cieniami drzew. Poza tym, że sierpień nie jest dobrym miesiącem na odwiedzanie żadnej betonowej metropolii, co chyba wie każdy normalny człowiek oprócz mnie, muszę przyznać że nawet za piątym (!) razem Barcelona zachwyca mnie wciąż tak samo. Zapiera dech w piersiach. Powoduje zatrzymanie rytmu serca. Mogłabym całymi dniami krążyć po tych ulicach i przysięgam, że nigdy mi się to nie znudzi! Oto 5 najważniejszych według mnie powodów, dla których musisz odwiedzić Barcelonę (jesienią oczywiście, jesienią…).

Uwaga! Barcelona to bardzo drogie miasto. Najtańsze noclegi w najlepszych lokalizacjach znajdziesz na Airbnb. Nocowałam w ten sposób 4 na 5 razy, kiedy odwiedzałam Barcelonę. Użyj mojego linka polecającego, żeby dostać 100 zł zniżki na pierwszy nocleg.

1. Architektura

Nawet jeśli nie jesteś największym fanem wakacji w mieście, nawet jeśli nic nie obchodzą Cię kościoły, przysięgam, że na widok barcelońskiej architektury kopara opadnie Ci do kolan. Serio, siódmego dnia Bóg stworzył Gaudiego i Barcelonę, a było to połączenie doskonalsze niż kobieta, puch marny i ten brzydszy, mężczyzna. Od surrealistycznego Parku Guell, poprzez na maksa dziwne kamienice wciśnięte między zupełnie przeciętne budynki, na które jednak można patrzeć się godzinami i co chwila odkrywać coś nowego, kończywszy na wizytówce miasta – Sagradzie, wszystko to jest nierealnie fantastyczne. To miasto jest jak z bajki. Poza Parkiem Guell największe wrażenie zrobił na mnie dom z kości czyli Casa Batllo. Nie jest to flagowy budynek Gaudiego, ale jeśli będziecie w Barcelonie nie możecie go pominąć! Obiecuję, że będziecie pod wrażeniem.

Nie tylko Gaudim Barcelona stoi, na każdym rogu znajdziecie wiele pięknych, gotyckich arcydzieł (Barri Gotic to obowiązkowy punkt programu!). Zachwycająca Katedra świętej Eulalii (pierwsze zdjęcie) czy Kościół Serca Jezusowego na Tibidabo to budynki, które można obserwować godzinami i w każdej minucie odnaleźć nowy, zachwycający element.

2. Jedzenie!

Jedni podróżują, żeby zwiedzać muzea, inni, żeby zwiedzać lokalne knajpy i restauracje. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy… Zdecydowanie bardziej interesuje mnie co localsi lubią jeść na kolację, niż wnętrze kolejnego kościoła czy obraz w muzeum (jestem chyba jedną z niewielu osób które opuściły madryckie Prado po 30 minutach! Dobrze, że wstęp był darmowy). Chociaż uważam się za światowej klasy konesera boczku w każdej postaci, jestem otwarta na różne smaki i przynajmniej raz chcę spróbować wszystkiego co “charakterystyczne” dla danej kuchni.

Zawsze uważałam, że Hiszpania z włoską kuchnią byłaby rajem na ziemi, bo hiszpańskie dania same w sobie nie trafiają do końca w moje gusta, ale jeśli lubisz owoce morza, to na pewno spodoba Ci się w Barcelonie. Omijaj tylko okolice Rambli i portu, bo zapewne dostaniesz słabej jakości posiłek za połowę Twojej miesięcznej pensji. Jeśli natomiast krewetki i kalmary to nie Twój świat,  polecam wszelkiego rodzaju empanadas, tapas, pinxtos i wszystkie pyszności, jakie znajdziecie na przykład w markecie la Boqueria. Jedynym problemem jest to, że hiszpańska kuchnia składa się głównie z przekąsek i kanapek (poza owocami morza) więc na dłuższą metę bywa to trochę męczące dla nie-zjadaczy krewetek.

3. Rozrywka

Boże! To miasto nigdy nie śpi! Nie ma opcji, żeby się tam nudzić. Codziennie jest jakiś koncert, impreza, wystawa, nocny rejs, codziennie coś się dzieje. Tego zawsze brakuje mi w mniejszych miastach, w których mam zamiar spędzić nieco więcej czasu – szybko mi się nudzi. Po pięciu wyjazdach do Barcelony nadal czuję, że nie zobaczyłam nawet połowy tego, co ma do zaoferowania… Każdy znajdzie tam coś dla siebie, można zasmakować i sztuki i imprezy jednocześnie.

4. Ludzie

Abstrahując od tego, że Hiszpanie jako tacy są kompletnie różni od Polaków, mają inną mentalność i inaczej postrzegają świat, Barcelona nie jest miejscem typowo hiszpańskim. Spotkacie tam (prawie jak w Londynie) ludzi z całego świata i doznacie prawdziwego szoku kulturowego w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mimo wszystko jednak zdecydowanie wolę mieszkańców Barcelony niż Londynu, chociaż ciężko mi sprecyzować powody. Oni wszyscy są tacy… pozytywni. Zadowoleni z życia, odstresowani. Dodatkowo każdy nawet przypadkowo spotkany człowiek na ulicy chce Ci we wszystkim pomóc i sprawić, żeby podobało Ci się w jego mieście. Pomimo faktu, że Barcelona przyjmuje z każdym rokiem większą ilość turystów i rodowici mieszkańcy są już zmęczeni tą sytuacją, nigdy nie dano mi odczuć, że jako turystka nie jestem mile widziana. To miasto ma same pozytywne wibracje, obiecuję Ci.

5. Costa Brava

Zwykle ciężko mi wybrać miejsce na wakacje, bo nie mogę się zdecydować, czy wolę miasto, gdzie znajdę wiele ciekawych miejsc i rozrywek, czy piękną plażę, gdzie będę mogła się ładnie opalić i wykąpać w czystej wodzie. Bardzo niewiele miejsc w Europie oferuje takie combo jak Barcelona. Idealnie piękne miasto i rzut beretem od fantastycznych plaż. Zdecydowanie nie polecam plaży miejskiej, jak to zwykle bywa, ale już godzinę drogi samochodem od miasta znajdziecie naprawdę przepiękne plaże w Blanes, z czystą wodą i pięknymi widokami. Jeśli jednak nie chcecie jechać tak daleko, wybierzcie się na Badalonę, to około 20 minut pociągiem z centrum. W tym roku tam nie byłam, ale słyszałam że nadal jest tam pięknie, czysto i spokojniej niż na Barcelonecie.

Byłeś w Barcelonie? Kochasz to miasto? Napisz mi dlaczego i za co! Chętnie dodam do swojej listy nowe miejsca na kolejną podróż do krainy Gaudiego 🙂