6 rzeczy, których nie cierpię na siłowni!

Listopad 15, 2014 36 komentarzy

Processed with VSCOcam with c1 preset

Nie jestem mega fanką sportu, nie zakochałam się w bieganiu i sportowym stylu życia tylko dlatego, że zrobiło się to modne. Nie planuję założyć instagrama o nazwie fitoleńka ani zasypywać Was zdjęciami brokuła na sto sposobów:) Nie chcę Was też przekonywać, że ćwiczenia 10 razy w tygodniu to najlepsze co możecie zrobić ze swoim wolnym czasem. Zapisałam się na siłownię, żeby moje ciało wyglądało lepiej i żebym sama ze sobą czuła się lepiej. Lubię to miejsce, lubię chodzić na trening z moim chłopakiem, który odpowiednio mnie motywuje i pokazuje jak ćwiczyć. Pewnych rzeczy jednak nie jestem w stanie znieść na siłowni, w końcu to miejsce jak każde, ma swoje wady i zalety. Powiem Wam dzisiaj co mnie denerwuje na siłowni, dopisujcie swoje spostrzeżenia w komentarzach, pośmiejemy się razem przy paczce ciasteczek (a jutro znowu trening).

  1. Tego co widzisz wchodząc do damskiej szatni. Laski tłoczące się przed lustrem, układające włosy, sprawdzające ile dekagramów zgubiły dzisiaj. Duszno od suszarek. Manewrujesz między stertami ubrań jak w żeńskim akademiku po ostrej imprezie. Zanim dojdziesz do pierwszej wolnej szafki wiesz już, z kim przespała się Kaśka i który barman w mieście jest najlepszy w swoim fachu. A kiedy już siądziesz…
  2. Jest gorzej niż na basenie. Serio, czy tylko ja uważam że obnażanie się w miejscach publicznych jest nie na miejscu? Widok panienki w szatni w samych majtkach zbliżającej się do mnie energicznym krokiem jest jednak nieco krępujący. Tym bardziej że za chwilę schyli się przede mną i z bliska zademonstruje mi swoje wątpliwe atuty. Litości, nie kręcą mnie cycki, czy to kogoś dziwi? No mniejsza, tyle bym jeszcze przeżyła, w końcu nic co ludzkie nie jest nam obce. Jednak to nie koniec atrakcji. Koleżanka odwraca się tyłem i schyla się po drugiego buta. Już wiemy dlaczego ma na sobie majtki! Skrzydełka podpasek trzepoczą niczym skrzydełka bielinka kapustnika. Od razu powiem na swą obronę, że nie tylko ja byłam świadkiem zaistniałej sytuacji i nie tylko ja byłam w szoku. Przebieram się wobec tego tyłem do ludzi, bacznie obserwując szafki. Ruszam na salę!
  3. Co druga maszyna zajęta, czasem ktoś ćwiczy. Większość siedzi i gada. Albo tylko siedzi. I paczy, paczy na ludzi, paczy sobie na nogi. Ewentualnie gada przez telefon. Taki zmęczony jeden z drugim, taki przetrenowany. No rozumiem, może zrobił sobie przerwę, za chwilę zrobi kolejną serię i pójdzie sobie gdzieś gdzie mnie nie ma. Ale siedzi dalej. Nóg dzisiaj chyba nie zrobię. Zwykle jestem wygadana i nie mam oporów, przed zwróceniem komuś uwagi, ale na siłowni jeszcze nie czuję się do końca pewnie. Z tego co wiem, moje koleżanki myślą podobnie (tak, pocieszam się). Najgorzej kiedy na maszynie leżą czyjeś rzeczy, a właściciela nie widać i nie bardzo jest gdzie to wszystko przełożyć. Głupio tak rzucać czyjś telefon na podłogę jednak, nie? Ale właściciel chyba się nie przejmuje, no bo go nie ma i nie ma…
  4. Dobre są też panny idealne. Panienki przeglądające się w lustrze na sali co 30 sekund i paradujące pokazując brzuch co 3 minuty zerkające w lustro i czy wszyscy już widzieli jakie mają ciałko. Jedna z nich wręcz się rozgląda, czy ktoś na nią patrzy. Następnym razem zacznę klaskać:D
  5. Nienawidzę obleśnych (najczęściej) facetów którzy przychodzą tam tylko po to, żeby podrywać wysportowane (lub mniej) dziewczyny. Może to Was zdziwi, ale idę na siłownię, żeby ćwiczyć, a nie szukać drugiej połówki. Tym bardziej, że najczęściej moja druga połówka gdzieś tam krąży po sali. Dziwnie się czuję, gdy wykonując ćwiczenia na wewnętrzne partie ud, podchodzi do mnie koleś i zagaduje, skąd wzięłam takie ciałko. Ostatnio usłyszałam, że z uśmiechem na twarzy szybciej mięśnie rosną. Cóż, to chyba dobrze, że się nie uśmiecham w takim razie.
  6. Zapocone, obślizgłe sprzęty. Aaaaa, za każdym razem, kiedy dotykam czegoś takiego oczami wyobraźni widzę wyrastające z moich dłoni kurzajki i inne paskudztwa. Z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować pomysłodawcy dozowników na papierowe ręczniki i spray’ów do dezynfekcji, które są przymocowane do prawie każdej ściany. Dziękuję.