5 mitów o sushi

Styczeń 15, 2014 28 komentarzy
Sushi to zdecydowanie moje ulubiona potrawa. Nigdy nie przepadałam za rybami, a już w szczególności nie chciałam jeść ich na surowo. Po raz pierwszy przekonałam się do tego pomysłu na studiach i od tamtej pory nic nie zastąpi mi ukochanego sushi! Z tą potrawą wiąże się jednak wiele zabawnych, ludowych legend, którymi niektórzy czytelnicy zasypują mnie, kiedy dodaję zdjęcia suszaków na instagram. Dzisiaj obalę 5 najczęstszych mitów o sushi!

1. SUSHI TRZEBA JEŚĆ PAŁECZKAMI. W restauracji wypada jeść sztućcami, więc to oczywiste, że wydaje nam się że nie wypada nie używać pałeczek w restauracji japońskiej. Sushi spokojnie można jednak jeść palcami. Jest to równie dopuszczalne w etykiecie. Ważne jest, aby jeść je w jednym kawałku, na raz. Po pierwsze dlatego, że w innym przypadku nasz suszak traci na smaku. Nadgryzanie sushi to jak wylizywanie galaretki z delicji, niby fajne i każdy to robił, ale później biszkopt już nie smakuje tak dobrze i najchętniej byśmy go zostawili. Poza tym powinność jedzenia kawałka w całości jest podyktowana kwestią techniczną – nadgryzione sushi rozpada się, ryż wpada do miseczki z sosem, a z naszego obiadu pozostanie bliżej nieokreślona breja. Mało apetyczne, prawda? Natomiast wzięcie sztućców jest całkowicie niedopuszczalne. Pytanie kelnera o nóż i widelec to raczej największa wpadka jaką można popełnić w restauracji.

2. SUSHI OZNACZA SUROWĄ RYBĘ. Ten mit zawsze mnie strasznie śmieszy, rozpowiadają go osoby które nigdy nawet chyba nie przechodziły obok knajpy z sushi. Fakt, mięsne składniki najczęściej są surowe, ale to nie jest jakiś przymus i nie jest to wcale cechą charakterystyczną sushi. Nazwa Sushi pochodzi od nazwy ryżu zamarynowanego octem i solą. W dawnych czasach owym ryżem zabezpieczano żywność, aby zachować jej świeżość w wilgotnym i gorącym klimacie Japonii. Samo danie sushi to więc nic innego jak ryż i to ryż jest podstawą, dodaje się do niego rożne składniki. Oprócz surowej ryby mamy do wyboru dodatki wegetariańskie, ryby wędzone, jajko, a nawet czasem kurczaka (chociaż to nie jest typowe). Możemy kombinować do woli i tylko od naszej inwencji zależy jaki smak ostatecznie osiągniemy. 

3. SUSHI POPIJA SIĘ TYLKO WODĄ. Nieprawda. Przy jedzeniu tej potrawy popijanie tak między Bogiem a prawdą jest w ogóle niewskazane. Do sushi najczęściej podawana jest zielona herbata (ja uwielbiam jaśminową), względnie woda mineralna, ponieważ sos sojowy, którego używamy do sushi jest bardzo słony i ciężko jest nie popijać w ogóle. Przy zamawianiu pamiętajmy jednak, że chodzi o to aby smak napoju był w miarę neutralny i nie stłumił delikatnego smaku sushi. Osobiście polecam także napój aloesowy – delikatny, słodki napój winogronowy z pływającymi kawałkami miąższu. Jeśli koniecznie chcesz zamówić do sushi alkohol, wybierz wino. W suszarniach podają świetne japońskie wina śliwkowe. Można je także kupić w niektórych sklepach z alkoholami, nazywa się choya silver (jest również choya original, ale jeszcze jej nie próbowałam).

4. WASABI MIESZA SIĘ Z SOSEM SOJOWYM. Dla niewtajemniczonych – wasabi to japoński chrzan (zielony krem na waszym talerzu). Metodę dodawania go do miseczki z sosem zaleca wiele źródeł. Niestety praktyka ta nie należy do najbardziej eleganckich i jest przejawem nieznajomości zasad zachowania przy stole. Skąd to się wzięło? Prawdopodobnie taka opcja ułatwia neutralizowanie smaku wasabi i łatwiej jest je „dawkować”. Jeżeli lubicie ostre jedzenie, możecie przy pomocy pałeczek nałożyć sobie odrobinę wasabi po kawałku sushi. Ja wasabi używam tylko do hosomaków, nie chcę zabijać nim smaku ryb. 

5. SUSHI JEST DROGIE. Tak i nie. Jasne, że wciąż można pójść do najlepszej restauracji w centrum i zapłacić 70 zł za mały zestaw, którym rzecz jasna się nie najesz. jednak sushi staje się w Polsce coraz bardziej popularne, przez co wciąż rośnie liczba nowych restauracji. A wiadomo, im większa konkurencja, tym ceny lepsze dla konsumentów. Powstały już również sieci oferujące dowóz sushi do domu, a także sushi fastfoody, w stylu Tokio Express. Zestaw „z lodówki” możecie kupić nawet w Żabce czy Almie. Jasne, że to nie to samo, ale smakuje niewiele gorzej niż w knajpie. Najtaniej jest oczywiście zrobić sushi w domu. Trzeba zaopatrzyć się w kilka niezbędnych składników, więc Wasz pierwszy raz będzie jednak trochę kosztował. Specjalny ryż do sushi jest dostępny nawet w marketach. NIE, nie możecie użyć zwykłego białego ryżu. Dla początkujących są nawet gotowe zestawy, wraz z instrukcją. Pozostałych niezbędników warto poszukać na allegro, ceny nori, makisu bywają wielokrotnie niższe niż w sklepach. Rozkładają mnie komentarze, że samodzielne przygotowanie sushi jest bardzo kosztowne i to zniechęca ludzi do spróbowania swoich sił jako sushi master. Jeżeli dopiero uczymy się je przygotowywać, wystarczy zrezygnować z surowej ryby i koszt drastycznie spada. Pozostałe składniki (ryż, ocen ryżowy, sos sojowy, wasabi, nori), chociaż dość drogie, wystarczają na bardzo wiele porcji, czyli parę przyjęć z małą grupą znajomych. Maty do zwijania w końcu też kupujemy tylko raz 😉

A Wy, znacie jeszcze jakieś ciekawe bajki na temat sushi?
Podzielcie się!